"Maja Chwalińska napisała stronę w historii Roland Garros. (...) Została pierwszą tenisistką, która przeszła kwalifikacje i dotarła do finału. Do tej pory wygrała tylko jeden mecz w Wielkich Szlemach. (...) Chwalińska jest bliska powtórzenia osiągnięcia Brytyjki Emmy Raducanu, która po przejściu kwalifikacji zdobyła tytuł w US Open w 2021 roku" - przypomniała hiszpańska agencja EFE.
Wskazano także, że Polka jest pierwszą od 2019 roku leworęczną zawodniczką w finale French Open - siedem lat temu znalazła się w nim Czeszka Marketa Vondrousova, która przegrała z Australijką Ashleigh Barty. Jako jedyna leworęczna po tytuł w stolicy Francji sięgnęła w 1992 roku Monica Seles.
Niemiecka agencja prasowa "dpa" podkreśliła, że polska zawodniczka, która dotychczas nie była nawet w czołowej setce światowego rankingu (w najnowszym notowaniu będzie już blisko pierwszej "20"), spełnia swoje marzenia.
"Maja Chwalińska upadła plecami na czerwony piasek, zakryła rękami twarz i nie mogła uwierzyć w swoją tenisową bajkę" - napisano.
O "tenisowej bajce" donosi również szwajcarski "Blick".
"Kwalifikantka nadal zaskakuje na French Open. Docierając do finału Polka Maja Chwalińska zapisała się w historii tenisa" – zaczyna gazeta relację z Paryża.
Wspaniały tenis w wykonaniu Chwalińskiej! Polka w wielkim finale Roland-Garros
Światowe media zwracają też uwagę na skomplikowaną przeszłość Chwalińskiej, szczególnie jej kłopoty ze zdrowiem psychicznym.
"W czasach juniorskich grała w deblu ze światową gwiazdą z Polski Igą Świątek, ale później ich kariery potoczyły się zupełnie inaczej - Świątek wygrała sześć turniejów wielkoszlemowych, a Chwalińska zmagała się z licznymi kontuzjami i depresją" - zauważono.
Także w czeskiej agencji CTK nie ma wątpliwości, że awans 24-letniej Polki do finału to ogromne zaskoczenie.
"O tytuł zagrają Andriejewa i sensacja turnieju" - zatytułowano depeszę. Także francuska AFP opisała Chwalińską słowami "polska sensacja" i dodała, że jest "nie do zatrzymania".
Na stronie internetowej brytyjskiej stacji BBC zauważono, że Chwalińska stała się "ulubienicą tłumów", a kibice skandowali jej imię, uniemożliwiając przez kilka chwil rozpoczęcie wywiadu na korcie.
"Kwalifikantka Maja Chwalińska jest o jedno zwycięstwo od bajkowego triumfu we French Open. Trzy tygodnie i dziewięć meczów po rozpoczęciu podróży po French Open padła na ziemię po 32. i ostatnim winnerze, kończącym kolejny błyskotliwy występ" - relacjonowano.
W skandynawskich mediach sukces Chwalińskiej traktowany jest jako "wiadomość dnia", a sama tenisistka została nazwana "sensacyjną Polką, która w szokujący sposób podbija Paryż".
"Bajka nieznanej szerzej Polki trwa w najlepsze i rozwija się w iście sensacyjny sposób" - skomentowała duńska telewizja publiczna DR, a dziennik "Ekstrabladet" nazwał Chwalińską "wielką sensacją turnieju".
"Chwalińska wchodząc do finału po raz kolejny zszokowała światowy tenis i kontynuuje swoją podróż marzeń oraz podbój stolicy Francji" – zaznaczył kanał norweskiej telewizji publicznej NRK.
"Niesamowity jest sposób jako dotychczasowa numer 114, która musiała grać w kwalifikacjach, niczym walec likwiduje kolejne rywalki" – ocenił kanał szwedzkiej telewizji publicznej SVT .
Szwedzki dziennik "Expressen" podkreślił, że Chwalińska poprzez swoją niezłomna, sensacyjną grę pisze historię tej dyscypliny.
"Przyjechała do Paryża, aby grać w kwalifikacjach, lecz już wygrała dziewięć meczów z rzędu i teraz czeka ją ten najważniejszy, w wielkim finale prestiżowego turnieju" – przekazał islandzki dziennik "Visir".
W sobotnim finale Chwalińska, która debiutuje w drabince głównej zawodów w Paryżu, zmierzy się z 19-letnią Rosjanką Mirrą Andriejewą, rozstawioną z numerem ósmym.
