W 1/8 finału turnieju rangi 1000 na Indian Wells Alcaraz pokonał Norwega Caspera Ruuda 6:1, 7:6. Zanotował 33 wygrywające uderzenia i przedłużył swoją serię zwycięstw do 15 meczów. Tak udany początek sezonu od 1990 roku mieli tylko nieliczni zawodnicy, którzy dziś są prawdziwymi legendami, a młody Hiszpan dołącza teraz do tego grona.
Na starcie sezonu tak długo niepokonani byli tylko Amerykanie Andre Agassi i Pete Sampras, Włoch Jannik Sinner oraz członkowie tzw. Wielkiej Trójki – Szwajcar Roger Federer, Hiszpan Rafael Nadal i Serb Novak Djoković. Najlepszy start sezonu należy do Djokovicia, który w 2011 roku wygrał 41 meczów z rzędu i przegrał dopiero w półfinale French Open z Federerem.
Alcaraz dołożył na Indian Wells kolejny rekord do swojej imponującej kolekcji. Nie tylko po raz piąty z rzędu awansował co najmniej do ćwierćfinału, ale dokonał tego jako najmłodszy uczestnik w historii turnieju. Nikt wcześniej nie osiągnął tego przed ukończeniem 23 lat. Jeśli pokona kolejnego rywala, Camerona Norrie'go, zagra tu piątą półfinałową kolejkę z rzędu.
Warto podkreślić także jego fantastyczną serię zwycięstw na twardych kortach pod gołym niebem. Obecny lider rankingu triumfował w Masters Cincinnati, US Open, Tokio, Australian Open i Doha, nie przegrywając w 33 meczach. Wyrównał serię Djokovicia i Lavera, która jest czwartą najdłuższą w historii. Sampras ma o jedno zwycięstwo więcej. Seria Federera (46 wygranych) i Jimmy’ego Connorsa (55 wygranych) pozostają na razie poza zasięgiem.
Hiszpan wciąż udowadnia, że może zostać jednym z najlepszych tenisistów w historii i w niemal wszystkich statystykach historycznych szybko wskoczył na czołowe miejsca. Mając zaledwie 19 lat został najmłodszym liderem rankingu w historii. W tym roku, po triumfie w Australian Open, pobił rekord rodaka Nadala i zdobył wszystkie tytuły wielkoszlemowe jako najmłodszy zawodnik.
