Losowanie głównej drabinki w upalnej Kalifornii nie było łaskawe dla polskich uczestników, choć Kamil Majchrzak (57. ATP) mógł się cieszyć, że trafił na Giovanniego Mpetshi Perricarda (54. ATP) w obecnej formie, gdy wydaje się daleki od szczytu.
Sprawdź szczegóły meczu Majchrzak - Mpetshi Perricard
Szybki start dał przewagę Polakowi
Młody Francuz na początku miał wyraźne problemy z dostosowaniem celności do siły uderzeń – jego piłki wychodziły poza kort, a gdy okazał słabość przy serwisie, Majchrzak returnem wymusił błąd na wagę pierwszego przełamania. Ta przewaga pozostała niezachwiana, bowiem Piotrkowianin serwował pewnie od startu zmagań.
Asem zamknął swojego gema na 3:0 zanim mecz na dobre się rozkręcił i wystarczyło tylko nie stracić podania do końca pierwszego seta. Na drodze do celu stanął siódmy gem, w którym Majchrzak dopiero asem odzyskał przewagę i udało mu się domknąć wymianę, gdy kros Francuza nie trafił w kort. W dziewiątym gemie Polak nie stracił już nawet punktu, odchodzącą piłką zgarniając seta 6:3.
Gio przejął kontrolę
Rozruch drugiej partii jeszcze był niepewny po stronie zawodnika z Lyony, który autowymi piłkami dał 40:40, jednak domknął gema mimo błędu podwójnego po drodze. I chyba wtedy limit błędów wykorzystał, bo później całkowicie przejął inicjatywę. W gemie Polaka był o krok przed nim w każdej wymianie i błyskawicznie przełamał, eliminując własne błędy, a szybkość łącząc z precyzją.
Niezagrożony Mpetshi Perricard wyszedł na 3:0, a w czwartym gemie obaj rozegrali chyba najbardziej rozrywkową wymianę. Próbowali się oszukać nawzajem w małej grze i Francuz wygrał, by po niewielkim aucie Polaka uciec już na 4:0.
Partia wydawała się kompletnie stracona, gdy nie udało się wykorzystać break pointa po pięknym skrócie Francuza. Dopiero w szóstym gemie Majchrzak otworzył wynik, lecz o zmianie kursu nie było mowy. Nie minęło pół godziny, a Giovanni miał trzy piłki setowe. Trzecia dała wyrównanie w meczu.
Chłodna głowa w decydującym momencie
W decydującej partii Piotrkowianin musiał się zresetować, by nie pozwolić na szybką ucieczkę rywalowi. Udało się, serwis słuchał 30-latka, natomiast Francuz miał w arsenale nie tylko potężne podanie, ale i akcje serwis+forhend, które rzucały rywalem po korcie i ułatwiały „budowanie” punktów.
Obaj zawodnicy pozostali niezachwiani przy swoim podaniu przez sześć gemów, gdy Polak po nieudanym ataku znalazł się w sytuacji 0:30. Nieudany smecz kosztował go aż trzy break pointy, ale już przy pierwszym wyrzucił piłkę i Mpetshi Perricard miał otwartą drogę do zwycięstwa. Kamil nie powiedział jednak ostatniego słowa, a - z pomocą siatki - zaskoczył Francuza i wywalczył break pointa.
Gio odpowiedział nerwami i wyrucił piłkę na 4:4. Piotrkowianin rozegrał gema na swoich warunkach, na sucho wychodząc na 5:4. Francuz znalazł się pod presją, gdy stracił pierwsze podanie, a Majchrzak wywalczył break pointa na mecz. 22-latek momentalnie zebrał się w sobie, obronił i zamknął gema asem. Nie ugrał nic przy podaniu Polaka i widać było stres, gdy popełnił podwójny błąd i przegraną wymianą oddał dwie kolejne piłki meczowe. Raz się obronił, ale za drugim razem Gio za mocno "odkręcił" piłkę i wyszła na aut.

