Rosjanin Miedwiediew, były lider światowego rankingu, który obecnie wraca do czołówki i zajmuje 11. miejsce, pokonał Alcaraza 6:3, 7:6 (3), zadając Hiszpanowi pierwszą porażkę w tym sezonie po serii 16 zwycięstw.
Jednak 22-latek, który po triumfie w Australian Open sięgnął po tytuł także w Katarze, przyznał, że seria wygranych była ostatnią rzeczą, o której myślał.
"W ogóle o tym nie myślę" - powiedział Alcaraz, podkreślając, że obecnie największym wyzwaniem jest dla niego fakt, iż każdy rywal stara się grać przeciwko niemu na najwyższym poziomie.
Po tym, jak w poniedziałek pokonał Arthura Rinderknecha, który zajmuje 28. miejsce w rankingu, przegrywając wcześniej tie-break w pierwszym secie, Alcaraz żartował, że czuje się, jakby w każdym meczu grał przeciwko Rogerowi Federerowi.
"Czasami mam wrażenie, że grają na niesamowitym poziomie" - powiedział o tych, którzy próbują go zdetronizować. "Trochę zaczyna mnie męczyć to, że cały czas mam na sobie tę presję, że jestem celem" - dodał Alcaraz, który przyznał, że Miedwiediew również zaprezentował się lepiej niż kiedykolwiek wcześniej.
"Grał niesamowicie, muszę to przyznać" - powiedział Alcaraz. "Szczerze mówiąc, nigdy nie widziałem, żeby Daniił grał w taki sposób".
Alcaraz wie jednak, że to cena za doskonałość i stara się nie zwracać uwagi na oczekiwania.
"Muszę to zaakceptować" - stwierdził. "Po wszystkim zdałem sobie sprawę, co muszę robić i o czym myśleć przed każdym meczem i każdym turniejem – po prostu grać dla siebie, dla swojego zespołu i dla najbliższych. Nie myślę o tym, że muszę wygrać, że powinienem wygrać. Chodzi tylko o realizowanie swoich celów, o dążenie do tego, co sobie założyłem przed każdym turniejem. To moje nastawienie, więc nie męczy mnie to, że ludzie oczekują, iż będę wygrywał każdy mecz".
