Hunter to była liderka rankingu deblowego. W singlu nigdy jednak nie była notowana w najlepszej setce, a obecnie zajmuje 234. miejsce i do turnieju głównego przebiła się przez kwalifikacje.
Fręch natomiast po dotarciu do finału w Meridzie awansowała na 36. pozycję na liście WTA. Była wyraźną faworytką, ale z roli się nie wywiązała.
Początek meczu nie zwiastował problemów Polki. Już w drugim gemie przełamała rywalkę, a dzięki utrzymaniu własnego podania wygrała pierwszego seta.
W drugim sytuacja się odwróciła; to Hunter zaczęła od prowadzenia 3:0. Fręch co prawda doprowadziła do remis 4:4, ale w dwunastym gemie znów została przełamana i Australijka wyrównała stan meczu.
Wydawało się, że w trzecim secie Polka wróciła na wyższy poziom. Prowadziła 2:0 i miała dwa break pointy na 3:0. Hunter ponownie przełamać się jednak nie dała. Nie tylko wyszła z opresji, ale całkowicie przejęła inicjatywę. 31-latka wygrała pięć gemów z rzędu.
Fręch zmniejszyła stratę przy własnym serwisie, a potem miała piłkę na 4:5. Ostatecznie jednak Hunter wykorzystała trzecią piłkę meczową i wystąpi w drugiej rundzie
Kilka godzin wcześniej odpadła Magda Linette, która przegrała z Amerykanką Ashlyn Krueger 1:6, 4:6.
Z Polek w singlu pozostała więc już tylko Iga Świątek. Wiceliderka rankingu w pierwszej rundzie miała tzw. wolny los. W drugiej zmierzy się z amerykańską kwalifikantką Kaylą Day.
Wynik meczu 1. rundy singla:
Storm Hunter (Australia) - Magdalena Fręch (Polska) 3:6, 7:5, 6:3
