Już w drugiej rundzie w Miami doszło do polskiego pojedynku, na który Magda Linette (50. WTA) musiała zapracować, pokonując Warwarę Graczową. Iga Świątek (3. WTA) dopiero zaczynała turniej, a wielu komentatorów już myślało o starciu z Alexandrą Ealą w trzeciej rundzie. W końcu to ona przerwała marsz Świątek przed rokiem w ćwierćfinale. Tyle że w Miami obie Polki doszły do ćwierćfinału w 2025 i żadna nie chciała punktów oddawać.
Sprawdź szczegóły meczu Magda Linette – Iga Świątek
Zaczęło się "jak zwykle"
Pierwszy set wręcz boleśnie przypominał starcie z Pekinu w 2023 roku, gdy Świątek pokonała Linette 6:1, 6:1. Faworytka jak drapieżnik szukała błędnego ruchu Linette, która minimalnym autem dała się przełamać na 2:0. Gdy zaskakująco szybko Poznanianka objęła prowadzenie 40:15 przy podaniu Igi, ta obudziła skutecznie i obroniła podanie.
Linette nie mogła dobrze wejść w mecz – zachodzące słońce utrudniało grę na starcie, co przy takiej przeciwniczce bywa bardzo kosztowne. Przewaga Świątek była ogromna, po 25 minutach miała już 4:0 zdobyte jadowitym serwisem, na który koleżanka nie odpowiedziała. Linette zdołała się wpisać na tablicy, ale przy pierwszej piłce setowej serwis Igi załatwił sprawę.
Niespodzianka w dwunastym gemie
Za to drugi set szybko dał Linette punkt zaczepienia – obroniła oba pierwsze gemy, wyraźnie poprawiła skuteczność, a gdy podniosła poprzeczkę, Iga bardzo szybko zwolniła i wkradły się błędy. Traciła rytm i była o krok za Poznanianką mimo utrzymania wysokiej skuteczności serwisu.
Nie była w stanie ani razu wywalczyć break pointów. Przy stanie 5:5 Linette lekko zadrżała ręka, ale po trzech zepsutych podaniach domknęła gema na przewagi. Można by pomyśleć „a więc tie-break”, jednak nawet do niego nie doszło. Najpierw Iga oddała break pointa błędem podwójnym, a następnie Linette instynktownym returnem kompletnie zaskoczyła… chyba wszystkich, zgarniając seta.
Linette tak skuteczna, że Świątek stawała
Nerwy były ewidentne i u faworytki, i w jej zespole. Świątek poszła na dłuższą przerwę zmienić strój, Daria Abramowicz i Wim Fissette powtarzali uspokajające komunikaty, przypominając najlepszej polskiej tenisistce o jej wybitnych umiejętnościach.
Ale Magda Linette pozostawała nietknięta. Teraz to ona była wyczulona na każdy niewłaściwy ruch i świetnie antycypowała, a w szóstym gemie jednym returnem dosłownie zabiła Idze ćwieka. Moment później usztywniona 24-latka potężnie wyrzuciła na 0:40 i dała się przełamać. Na tym etapie wygrana Linette wydawała się już nieuchronna.
To Poznanianka była w natarciu, w ósmym gemie wymusiła błąd na 30:15, returnem docisnęła na 40:15. Świątek obroniła obie piłki meczowe, serwisem uzyskała przewagę, ale kolejna piłka po linii znów kompletnie ją zaskoczyła. Domknęłą gema, jednak widać było, że „Maszyna z Raszyna” nie działa.
Dlatego przy swoim serwisie Linette świetnym wyjściem do siatki zapunktowała raz, drugi punkt uzyskała serwisem bez odpowiedzi po stronie Świątek, a na 40:0 wyszła po minimalnym aucie rywalki. Świątek jeszcze dwukrotnie wybierała ten sam kierunek i raz pięknie wyczyściła linię, ale przy kolejnej próbie nie trafiła, przegrywając mecz.
Nie ma wątpliwości, że to utrata rytmu Igi "otworzyła" ten mecz Magdzie Linette, ale trzeba też oddać Poznaniance, że była godną rywalką. Godną również wygranej, która pewnie będzie w Polsce większym wydarzeniem medialnym niż sportowym. Ale to nie jej problem – Linette musi przygotować się do walki z Ealą o 1/8 finału.

