Sunshine Double dla Aryny Sabalenki, liderka rankingu niepokonana w USA po wygranej z Gauff

Zaktualizowany
Sunhine Double dla Aryny Sabalenki, liderka rankingu niepokonana w USA po wygranej z Gauff
Sunhine Double dla Aryny Sabalenki, liderka rankingu niepokonana w USA po wygranej z GauffMike Frey-Imagn Images

Jako piąta zawodniczka w historii Aryna Sabalenka zapisuje na koncie Sunshine Double, czyli wygraną w obu słonecznych turniejach w USA. Po dwóch godzinach i 11 minutach białoruska faworytka triumfuje 6:2, 4:6, 6:3 nad Coco Gauff.

Największa obecnie gwiazda tenisa od przyjazdu na początku marca do USA jest jak walec. Aryna Sabalenka (1. WTA) po 11 zwycięstwach z rzędu czekała już tylko na ostatnie do kompletu, by zostać piątą zawodniczką z Sunshine Double na koncie. Wchodząca od nowego tygodnia na podium rankingu Coco Gauff (4. WTA) liczyła na przerwanie tej passy faworytki.

Sprawdź szczegóły meczu Sabalenka – Gauff w finale Miami Open

Świetny start wystarczył, choć Coco stawiała dzielny opór

Mecz rozpoczął się wyjątkowo ciężko dla Amerykanki, która błyskawicznie znalazła się przy swoim serwisie pod ścianą. Z wyniku 0:40 powrotu nie było, a Białorusinka – choć nieco spięta – spokojnie objęła prowadzenie.

Po czterech gemach Coco miała znany dobrze moment rozbicia. Poważnym błędem otworzyła Sabalence drogę do swojego gema, a faworytka świetnym zagraniem w narożnik wywalczyła dwa break pointy. Jednego zmarnowała sama, ale i faworytka gospodarzy stanęła na nogach. Jej opór wzbudził niemal wściekłe ataki Białorusinki, a gem stał się osobną bitwą zakończoną owacjami, gdy Coco obroniła się na 2:3.

Cała walka wydawała się iść na marne, gdy w siódmym gemie po błędzie podwójnym Coco raz jeszcze ocknęła się przy 15:40. Świetny serwis przedłużył gema, lecz gdy w kolejnej wymianie Aryna posłała piłkę w linię, Amerykanka była bezradna i podwójnie przełamana. Pozostało już tylko wyserwować seta i dokładnie to zrobiła wielka faworytka, nie dając Gauff szans w ósmym gemie.

Coco mocniejsza psychicznie w drugim secie

Chcąc uniknąć równie złego startu w drugim gemie, Gauff walczyła zażarcie w gemie otwarcia i dzięki efektownemu bekhendowi pozwoliła sobie obronić podanie. Sabalenka, choć wygrała seta wysoko, wyraźnie zapłaciła cenę za wygrane punkty i w swoim gemie podarowała spory błąd, a po passing shocie Amerykanki 22-latka miała pierwszą szansę na przełamanie. Nic z tego, wojnę nerwów wygrała liderka.

Kolejne dwa gemy były popisami serwujących, które budowały pewność siebie. Wydawało się, że w piątym oglądamy ciąg dalszy, ale Coco Gauff ze stanu 40:0 pozwoliła dojść do równowagi i po błędzie podwójnym uderzyła się rakietą. Raz jeszcze piąty gem był obroną twierdzy przez Gauff, ponownie udaną.

Problemy Amerykanki ciągnęły ją w dół, jak przy błędzie podwójnym, który dał Sabalence break pointa w siódmym gemie. Inaczej niż parę sezonów wstecz, teraz Gauff reagowała świetnie, ratując się potężnym serwisem na 4:3. Za to nerwy po drugiej stronie kortu pojawiały się częściej niż przyzwyczaiła Sabalenka, zwłaszcza gdy Coco bez straty punktu wyszła na 5:4. Sabalenka miała już 30:0 w kolejnym gemie, ale dała się napocząć, a reagowała krzykiem i gestykulacją. Jak nieuchronna przepowiednia, przełamanie przyszło po świetnym returnie Coco, która wyrównała.

A jednak Aryna!

Start decydującej partii potwierdził, jak wielką rolę pełni wytrzymałość mentalna. 22-latka miała 30:0, tymczasem dwoma błędami podwójnymi „wpuściła” Arynę, która bezlitośnie przełamała i aż ryknęła z radości. Przy swoim podaniu była już wolna od presji i bekhendem po linii uciekła na 2:0. Amerykanka otworzyła wynik w trzecim gemie i próbowała zwiększyć presję na liderce, której – mimo sporych nerwów – w obronie podania na 3:1 pomogła taśma.

Białorusinka rozluźniła się dopiero po wygraniu na sucho gema na 4:2, ale i Gauff miała powody do optymizmu po pewnej obronie wcześniejszego gema. Blisko 17 tysięcy widzów wyraźnie było po jej stronie, co ułatwiło modelową obronę w siódmym gemie. Gdy zbliżyć się nie pozwoliła również faworytka, wychodząc na 5:3 nowymi piłkami, cała presja spadła na Amerykankę. Jej nogi były usztywnione, a nawet heroiczna obrona pod siatką na nic się zdała, gdy Sabalenka przelobowała ją na 40:30. W kolejnej akcji Coco wyrzuciła i Białorusinka nie musiała czekać na swoje podanie, przełamanie dało jej Sunshine Double!

Sabalenka dołącza zatem do Igi Świątek, Wiktorii Azarenki, Kim Clijsters i Steffi Graf - elitarnego grona zwyciężczyń obu turniejów na południu USA w jednym sezonie. Jednocześnie zwycięża w swoim 11. turnieju WTA 1000. Tyle samo triumfów w tysięcznikach ma Iga Świątek, a lepsza od nich jest tylko Serena Williams.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen