Dwaj najlepsi zawodnicy globu podzielili się największymi trofeami w pierwszych trzech miesiącach sezonu 2026 i potwierdzili swoją dominację. Alcaraz zawojował Australian Open, gdzie skompletował karierowego szlema, a Sinner wygrał oba tysięczniki w Indian Wells i Miami. Włoch zrobił to nawet bez straty seta i pokazał, że kiedy jest skoncentrowany, jest prawie nie do pokonania.
Światowy numer dwa ma również jedną wielką motywację, której nie ukrywa. Jego największym celem w nadchodzących tygodniach jest przeskoczenie Hiszpana i powrót na pozycję lidera rankingu ATP. Teraz ma na to wielką szansę. Dlatego po ciężkim miesiącu w Ameryce i wygraniu Sunshine Double nie zdecydował się na odpoczynek, ale udał się prosto do Monte Carlo, aby rozpocząć przygotowania do sezonu na kortach ziemnych.

O tej porze w zeszłym roku miał trzymiesięczny zakaz gry za doping i nie będzie bronił żadnych punktów aż do swojego domowego turnieju w Rzymie. Może więc tylko zyskać i walczyć o powrót na tron podczas pierwszego turnieju Masters na mączce w Monako, gdzie Hiszpan będzie bronił zeszłorocznego triumfu. Po odjęciu punktów, do pierwszej pozycji będzie mu brakować zaledwie 190 punktów.
Sinner musi dotrzeć tam przynajmniej do półfinału, co udało mu się w dwóch ostatnich występach w 2023 i 2024 r. Finisz w pierwszej czwórce byłby dla Włocha wystarczający, gdyby Alcaraz zawiódł w poprzedzających rundach. Jeśli obaj awansują do półfinału, Sinner musi wtedy dotrzeć do finału. W ewentualnym starciu o tytuł stawką byłaby również pozycja lidera rankingu.
Jeśli Hiszpan po Mastersie w Monako nadal będzie numerem jeden na świecie, to bardzo ciężko będzie mu utrzymać tę pozycję do końca sezonu na kortach ziemnych. W zeszłym roku triumfował również na pomarańczowym korcie podczas Masters w Rzymie, był w finale turnieju 500 w Barcelonie i zdominował French Open po pamiętnej bitwie z Włochem. Tysięcznik w Madrycie, gdzie żaden z nich nie grał w zeszłym roku, również będzie bardzo ważny.
