Bublikowi na hali w Rotterdamie podczas turnieju ATP 500 nie idzie najlepiej i już w pierwszej rundzie był blisko porażki także w tym roku. Z Hurkaczem przegrywał 6:7, 4:5, gdy Polak serwował na zwycięstwo. Rywal jednak oddał mu gema trzema podwójnymi błędami. Dziesiąty tenisista świata odwrócił losy spotkania i po wygranej wyrównał swój najlepszy wynik w Rotterdamie.
Bardziej niż świetnym comebackiem, kazachski tenisista zwrócił na siebie uwagę kontrowersyjnymi wypowiedziami, których padło kilka. "Dlaczego akurat ja? Dlaczego znowu ja? Dosłownie około 20 osób tutaj nie potrafi grać w tenisa, spójrzcie na drabinkę. A ja gram z nim", powiedział do swojego trenera na początku drugiego seta.
Na tym jednak nie skończył. Gdy polski tenisista doprowadził do remisu 4:4, Bublik znów się poskarżył. "As, as, podwójny błąd, siatka, siatka, as, as, podwójny błąd. Co to jest? A oni mówią mi, że to ja nie mam żadnego rytmu. W porównaniu z nim jestem Djokoviciem", dodał kolejny komentarz.
Nawet po wygranej bitwie dziesiąty tenisista świata, który obecnie jest w życiowej formie, nie był zadowolony z awansu. "Myślałem sobie, że jeśli przegram ten mecz, już nigdy tu nie przyjadę", przyznał.
"Szczerze mówiąc, poziom był bardzo słaby. Miałem po prostu szczęście, że popełnił kilka błędów w kluczowych momentach. Serwował na zwycięstwo i oddał mi gema. Niewiele zrobiłem. Dla mnie liczy się tylko to, kto miał dziś więcej szczęścia", ocenił spotkanie.
