Hubert Hurkacz w dniu swoich 29. urodzin nie miał wolnego. Polak grał w ten dzień w pierwszej rundzie turnieju ATP 500 w Rotterdamie. Po drugiej stronie siatki stanął Alexander Bublik (13. ATP). Kazach to obecnie 13. tenisista świata, ale meczów z "Hubim" nie wspominał dobrze. Do tej pory grali ze sobą sześć razy, wszystkie starcia wygrał Hurkacz, a Bublik zdobył przeciwko Polakowi tylko jednego seta.
Pierwszy set po świetnym tie-breaku dla Polaka
Początek meczu był wyrównany i obaj pewnie wygrywali podania. W czwartym gemie Hubert doprowadził do break pointa, ale Bublik wtedy obronił się bardzo dobrymi serwisami i doprowadził do stanu 2:2. Hurkacz przy swoim podaniu był bardzo pewny i po 16 minutach prowadził 3:2.
Obaj w następnych gemach grali dobrze przy serwisie. Set był bardzo szybki, bo dziewięć gemów trwało zaledwie 29 minut i Polak miał wynik 5:4. Ostatecznie doszło do tie-breaka, w którym Bublik popełniał błędy, był wściekły na swoją postawę, a Hurkacz robił swoje, szybko prowadził 4-0. Po znakomitym skrócie Polak "Hubi" zyskał piłkę setową i wykorzystał ją po uderzeniu Kazacha w siatkę. Pierwsza partia trwała 45 minut.
Dramat Hurakcza w dziesiątym gemie. Serwował po wygranie meczu i nastąpiło załamanie...
Drugi set miał wyrównany przebieg, do stanu 2:2 nie było okazji na przełamanie, a wtedy Polak zyskał dwie okazje, żeby zyskać przewagę. Bublik zdołał jednak wybronić dwa break pointy. Hurkacz miał problemy w ósmym gemie, ale ostatecznie nie pozwolił rywalowi dojść do okazji na przełamanie.
Kluczowy był dziewiątym gem, Polak doszedł do równowagi przy podaniu Kazacha. Podczas niej zagrał rewelacyjną akcję, wybronił trudną piłkę i zakończył akcję przy siatce. Przy break poincie znowu wymiana toczyła się blisko taśmy, a ostatecznie Bublik zagrał w aut, co dało przełamanie i Hurkacz serwował po wygranie meczu.
Zaczął świetnie, bo od asa, ale następnie miał dwa podwójne błędy z rzędu, które były zmorą w tym secie. Polak na to odpowiedział znowu asem i było 30-30. Długa wymiana zakończyła się błędem Hurkacza i to oznaczało pierwszego w meczu break pointa dla rywala. Wtedy znowu popełnił podwójny błąd serwisowy i pozwolił przeciwnikowi wrócić do meczu. Bublik z tego skorzystał, posłał trzy asy, doprowadzając do stanu 6:5. Ostatecznie Polak opanował sytuację i doprowadził do tie-breaka. Ten zaczął się od mini breaka dla Hurkacza, ale Hubert szybko stracił tę przewagę, a po serii błędów to Bublik prowadził 5-1 i wygrał pewnie, bo od stanu 1-0 przegrał wszystkie punkty.
Pierwsza porażka Huberta z Bublikiem stała się faktem
Trzecia partia to był popis serwujących. Obaj bardzo dobrze serwowali i pewnie wygrywali swoje podania. Do stanu 5:5 Hurakcz i Bublik zdobyli tylko po trzy punkty na returnie i wszystko zmierzało w stronę tie-breaka.
Tak się jednak nie stało, bo Hubert nie zdołał utrzymać podania, po minięciu Hurkacza rywal miał dwa break pointy. Polak pierwszego obronił asem, ale przy drugim popełnił prosty błąd, co oznaczało przełamanie w kluczowym momencie. Bublik popełnił podwójny błąd serwisowy na 15-30, a następnie "Hubi" zyskał dwa break pointy, ale po przegranej długiej akcji była równowaga. Polak zagrał za długi bekhend i to dało piłkę meczową. Ostatecznie rywal wykorzystał drugą szansę i wygrał trwający dwie godziny i 21 minut pojedynek.
