Impreza w Niemczech na poważnie rozpoczyna ulubioną część sezonu Świątek na kortach ziemnych w Europie, w której odnosi ona największe sukcesy, m.in. w Stuttgarcie była najlepsza dwukrotnie - w 2022 i 2023 roku, za każdym razem pokonując w finale aktualną liderkę światowego rankingu Arynę Sabalenkę. Białorusinka wycofała się z tegorocznej edycji turnieju z powodu kontuzji. Dzięki temu do głównej drabinki bez konieczności gry w eliminacjach awansowała Fręch.
Rozgrywki w Stuttgarcie będą pierwszymi, w których Raszynianka, notowana na czwartym miejscu w światowym rankingu, zagra pod wodzą nowego trenera, Hiszpana Francisco Roiga. Współpracę z nim rozpoczęła na początku kwietnia po tym, jak rozstała się z Belgiem Wimem Fissettem. Zmiana trenera była pokłosiem słabej formy Polki, która m.in. odpadła w drugiej rundzie turnieju WTA 1000 w Miami po porażce z rodaczką Magdą Linette.
W ćwierćfinale 24-letnia Świątek może trafić na Łotyszkę Jelenę Ostapenko, z którą nigdy nie wygrała, natomiast w półfinale jej potencjalną rywalką jest zwyciężczyni wielkoszlemowego Australian Open Jelena Rybakina z Kazachstanu.
Przed rokiem Świątek odpadła w ćwierćfinale z późniejszą triumfatorką, Ostapenko.
Pierwszą rywalką Fręch będzie natomiast Siegemund. 28-letnia Łodzianka z dziesięć lat starszą Niemką grała do tej pory trzykrotnie i poniosła trzy porażki.
W puli nagród jest 1,2 mln euro. Finał zaplanowano na 19 kwietnia.
