Iga Świątek i Maja Chwalińska nie miały okazji jeszcze grać przeciwko sobie na największych kortach świata, w takim wydaniu to było ich pierwsze spotkanie. Obie są z tego samego rocznika i bardzo się przyjaźnią, grały ze sobą wiele razy w turniejach juniorskich i... blisko 10 lat temu mierzyły się w zawodach rangi ITF W10 w Sztokholmie. Był to wtedy debiut Igi Świątek w zawodowym tenisie i pokonała Maję w dwóch setach 6:2; 6:3.
Ten pojedynek to była nie tylko walka o finał turnieju WTA 1000 w Wuhan. Iga Świątek wciąż była w grze o udział w WTA Finals, a żeby być tego dużo bliżej, to musiała wygrać cały turniej w Wuhan, porażka z Mają mocno oddaliłaby ją od tego celu. Natomiast Chwalińska grała o swoje, już jest 16. tenisistką świata w rankingu "na żywo", a zwycięstwo z Igą przybliżyłoby ją do top 10 i wywalczenia swojego pierwszego w karierze finału rangi WTA 1000.
Czytaj więcej: Relacja na żywo z meczu Świątek – Chwalińska
Chwalińska obroniła dwie piłki setowe, wyszła ze stanu 3:5
Iga rozpoczęła świetnie od dwóch dobrych akcji, przy stanie 30-15 Maja mocno "pogoniła" ją po korcie, ale ta wytrzymała wymianę, zdobyła punkt, a za moment zakończyła gema świetnym uderzeniem kończącym. Chwalińska utrzymała serwis, choć Iga wywierała na niej presję, natomiast Świątek świetnie czuła się przy podaniu, wygrała go do zera i prowadziła 2:1. W czwartym gemie po świetnym uderzeniu Iga zyskała break pointa, ale w kolejnych trzech akcjach popełniała błędy i po 20 minutach gry był remis 2:2.
Wyżej notowana z Polek miała problemy przy podaniu, przy stanie 15-30 zdecydowała się na wymianę rakiety, ale to nie pomogło, bo Maja zyskała dwa break pointy, wykorzystała pierwszego i przełamała Igę. Kolejny gem był bardzo długi, Chwalińska zdołała obronić jednego break pointa, jednak Iga nie odpuściła i wykorzystała drugą okazję, odrabiając stratę.
Świątek poszła za ciosem, dość pewnie wygrała swoje podanie, a przy serwisie Chwalińskiej oglądaliśmy bardzo długiego gema. Obie prezentowały znakomity poziom, ale po kapitalnej akcji Iga wykorzystała trzeciego break pointa i prowadziła już 5:3.
Raszynianka serwowała po wygranie partii, miała nawet dwie piłki setowe z rzędu, ale Maja zdołała wyjść z tej sytuacji i wróciła do gry. Chwalińska utrzymała serwis i doprowadziła do stanu 5:5. Iga była coraz bardziej nerwowa, złapała kryzys i po autowym uderzeniu przegrywała 0-40, co oznaczało trzy break pointy dla Mai. Przy drugim kolejny błąd popełniła Świątek i to Chwalińska wyszła na prowadzenie! Raszynianka ma problemy z udem i poprosiła o przerwę medyczną.
Wróciła do gry z zabandażowanym udem i dobrą energią, po uderzeniach kończących miała dwa break pointy, ale oba obroniła Maja, a przy pierwszej piłce setowej dla Chwalińskiej jej rywalka uderzyła w siatkę, co zamknęło inauguracyjną partię wynikiem 7:5 dla Mai. Trwała ona aż godzinę i 24 minuty.
Świątek przegrała z kontuzją, Chwalińska zagra w finale w Wuhan
Iga wyraźnie cierpiała na korcie. Miała rozmowę ze swoim sztabem, który powiedział, żeby spróbowała zagrać kilka akcji i jeśli ból będzie zbyt duży, to wtedy ma poddać spotkanie. Świątek straciła swoje podanie w pierwszym gemie drugiego seta.

Dwa kolejne gemy wygrały serwujące i wciąż z przodu była Chwalińska, która przy swoim podaniu czuła się świetnie, grała mądrze, wykorzystywała problemy rywalki i szybko prowadziła 40-0. Po uderzeniu Igi w siatkę było już 3:1 dla Mai.
Iga wyglądała nieźle, ale popełniła podwójny błąd na 40-30, a następnie świetnie zagrała Chwalińska i była równowaga. Maja świetnie się broniła, Świątek popełniła błąd, co dało break point, którego Raszynianka obroniła, ale w kolejnej akcji kapitalnie zaprezentowała się niżej notowana z Polek i znowu miała szanse na przełamanie. Tym razem ją wykorzystała po autowym uderzeniu Igi i była już blisko końcowego triumfu, a w międzyczasie na zegarze wybiły dwie godziny gry.
Brakowało Idze Świątek argumentów, żeby przełamać Chwalińską, która miała swoje problemy, ale od stanu 30-30 zagrała znakomicie, zakończyła gema uderzniem kończącym i była już blisko sukcesu. Iga popełniła podwójny błąd serwisowy na piłkę meczową dla Mai. Przy niej zagrała w siatkę i przegrała spotkanie.
Dla Mai Chwalińskiej to pierwszy w karierze finał zawodów rangi WTA 1000. Ten triumf daje jej też awans na minimum 12. miejsce w rankingu WTA. Jeśli wygra całe zawody, to od poniedziałku będzie 11. rakietą świata. W niedzielę, nie przed godziną 12:30, zagra o tytuł z Sonay Kartel (170. WTA).
Wynik meczu:
Iga Świątek (7) – Maja Chwalińska (16) 5:7; 1:6
