Jako 15-latki Świątek i Chwalińska zmierzyły się 3 listopada 2016 roku w turnieju ITF W10 w Sztokholmie; Świątek wygrała 6:2, 6:3. Stolica Szwecji była pierwszym przystankiem w zawodowej karierze Świątek. Chwalińska zaczęła ją pół roku wcześniej i w dniu ich pojedynku zajmowała w rankingu 899. miejsce. Teraz jest 22., a Świątek dziewiąta.
Obecny sezon jest dla Chwalińskiej przełomowy. Czerwcowy finał French Open pozwolił jej awansować na liście WTA z drugiej setki do trzeciej dziesiątki. Teraz w Wuhan ustanowi nowy najlepszy wynik, bo w poniedziałek na pewno zadebiutuje w drugiej dziesiątce. Obecnie wirtualnie jest 16., ale jeśli wygra chiński turniej, będzie 11.
Dla Świątek końcówka turnieju w Chinach też ma wielkie znaczenie. Jeśli zdobędzie tytuł, wyprzedzi Czeszkę Karolinę Muchovą w rankingu "Race to the WTA Finals", który wyłoni osiem uczestniczek kończącego sezon turnieju w Indian Wells (8-15 listopada). Pozostało już tylko jedno miejsce, a w walce o nie liczy się także Ukrainka Marta Kostiuk.
W drugiej parze półfinałowej spotkają się Łotyszka Jelena Ostapenko, prowadzona przez trenera Piotra Sierzputowskiego, który w przeszłości współpracował z Igą Świątek, oraz 170. w światowym rankingu Brytyjka Sonay Kartal. W sobotę wyjdą na kort jako pierwsze, o godzinie 11 czasu polskiego. Mecz Polek zacznie się jako następny.
