Gol Kaoru Mitomy w pierwszej połowie na Wembley skazał Anglię na pierwszą w historii porażkę z krajem azjatyckim w 11. takim meczu.
W swoim ostatnim meczu towarzyskim na własnym boisku przed czerwcowymi mistrzostwami świata, drużyna Tuchela po raz drugi z rzędu zaprezentowała się słabo i została wygwizdana po końcowym gwizdku.
Po piątkowym bezbramkowym remisie 1:1 z Urugwajem, Anglii ponownie zabrakło motywacji i spójności.
Tuchel, który w obu meczach towarzyskich nie skorzystał z Harry'ego Kane'a, Declana Rice'a i Bukayo Saki, przyznał, że bolesne było obserwowanie, jak Anglia walczy o znalezienie jakiegokolwiek rytmu, ale Niemiec stwierdził, że to wciąż przydatne ćwiczenie.
"Z pewnością to boli. Przegrana zawsze jest bolesna, a przegrana u siebie bardzo boli. Zostaliśmy ukarani za niewiele, za jeden kontratak w pierwszej połowie" - powiedział.
"Potrzebujemy takich meczów, wiemy, że to trudny przeciwnik, mieliśmy kilku niedostępnych zawodników. Znowu nowa formacja, próbowaliśmy wielu rzeczy i musimy się uczyć. Musimy spojrzeć na to z odpowiedniej perspektywy, to nie koniec świata".
Ponieważ kapitan Anglii Kane został odsunięty na bok z powodu drobnego urazu, Tuchel zdecydował się użyć Phila Fodena jako "fałszywej dziewiątki", a Cole Palmer, Morgan Rogers i Anthony Gordon dołączyli do ataku.
Plan Tuchela nie powiódł się, ponieważ Anglia ledwo zdołała oddać strzał przeciwko nieustępliwemu pressingowi Japonii i sprytnemu wykorzystaniu posiadania piłki.
"To nigdy nie jest miłe i nie lubimy tego, ale to nie jest kwestia fałszywej dziewiątki lub normalnej dziewiątki, to kwestia występu i złożenia oświadczenia, wygrywania pojedynków jeden na jednego i bycia odważnym" - powiedział Tuchel, który w drugiej połowie zdjął Fodena i Palmera.
"Stać nas na więcej, ale to dobrze wyszkolona drużyna, przeciwko której gramy, nowa formacja i nowi zawodnicy".
Tuchel nie miał zastrzeżeń co do znaczenia dla Anglii napastnika Bayernu Monachium Kane'a, który jest rekordzistą strzelców Trzech Lwów i w tym sezonie prezentuje wysoką formę dla swojego klubu.
"Dlaczego Argentyna miałaby nie polegać na Lionelu Messim, a Portugalia na Cristiano Ronaldo? To całkowicie normalne. Kluczowe postacie opuściły dla nas obóz i trochę to widzieliśmy. Brakowało nam ciosu" - powiedział Tuchel.
"W pierwszej połowie graliśmy zbyt wąsko. Nie chcieliśmy tego, ale sprawiliśmy, że boisko było dla nas zbyt wąskie".
"W drugiej połowie byliśmy bardziej dynamiczni, bardziej wykorzystywaliśmy szerokość za pomocą naszych skrzydłowych i obrońców, co chcieliśmy robić przez cały czas. Podjęliśmy większe ryzyko i mieliśmy szanse, ale nie udało nam się ich wykorzystać".
