Przejdź do głównej treści

Tottenham uczcił powrót Kulusevskiego pierwszą wygraną w sezonie

Tottenham uczcił powrót Kulusevskiego pierwszą wygraną w sezonie
Tottenham uczcił powrót Kulusevskiego pierwszą wygraną w sezonieREUTERS/Dylan Martinez

W końcu wystawiają głowę ze strefy spadkowej - piłkarze Tottenhamu na własnym boisku pokonali Coventry City 3:1, odnosząc pierwsze zwycięstwo od maja. Dzięki temu uciekają ze strefy spadkowej, a triumfalny powrót Dejana Kulusevskiego do gry przyćmił złe wieści, jakimi mogą się okazać kolejne urazy w zespole.

Po dwóch kolejnych zwycięstwach Coventry mogło patrzeć z góry na Tottenham, który na swoim stadionie nie wygrał od maja, a w tym sezonie na komplet punktów wciąż czekał. Coraz częściej mówiło się o końcu cierpliwości wobec Roberto De Zerbiego w północnym Londynie.

Sprawdź szczegóły meczu Tottenham – Coventry City

W końcu prowadzenie do przerwy

Beniaminek potwierdził, że przyjechał walczyć o pełną pulę, bowiem już w pierwszych sekundach udało się oddać strzał zmuszający Kinskiego do interwencji. Z kolei w 10. minucie Van Hecke głową podbił piłkę nad poprzeczkę po uderzeniu Sakamoto i wkrótce goście mieli już trzy ataki na koncie, gdy Koguty wciąż czekały na pierwszy udany.

Za to gdy Tottenham się doczekał, trybuny mogły ryknąć z radości. W 14. minucie Mohammed Kudus doskonale przeszedł Dasilvę z piłką, po czym wyłożył ją przed pole karne do Maddisona. Ten posłał rakietę poza zasięgiem Rashforda. A więc jest: pierwszy w sezonie gol przed przerwą i w tabeli live Spurs byli nad kreską.

Chwilę później widownia celebrowała drugie trafienie, tyle że przedwcześnie. Solanke bezbłędnie trącił piłkę za linię, ale wcześniej spalił dogrywający mu Robertson. Mimo to Coventry kompletnie zgasło, skupiając się na uniknięciu drugiego gola i czekaniu na wyprowadzenie kontry. Neutralizowali większość wysiłków Tottenhamu, który mógł jednak konsekwentnie szukać drogi do bramki, choćby z rzutów wolnych czy rożnych.

Goręcej zrobiło się koło 38. minuty, gdy uderzenie Maddisona głową blokował Pinnock, a zaraz potem Solanke uderzył nad poprzeczką. Przed przerwą w lepszych nastrojach byli Londyńczycy, za to sytuacja odwróciła się wkrótce po wznowieniu gry.

Wyrównanie, gol Marmousha i powrót Dejana

W 49. minucie Van Hecke stracił piłkę na środku boiska, co pozwoliło CCFC wyjść z szybkim atakiem. Rudoni najpierw nabił kolegę strzałem, ale piłka wróciła do niego i poprawił na tyle skutecznie, że piłka od rękawicy Kinskiego weszła do bramki. W odpowiedzi Tonali dwukrotnie uderzał niecelnie z dystansu, daleki od powodzenia.

Gdy Frank Lampard zaczął szykować zmienników, Koguty odzyskały prowadzenie po efektownym uderzeniu Omara Marmousha. Otrzymał piłkę z lewej od Robertsona, wygrał pozycję, zszedł nieco bliżej i huknął zza linii pola karnego, po rękach bramkarza znajdując dalszy słupek.

Również tym razem Tottenham nie poszedł za ciosem i nie podwyższył prowadzenia. To mogło się zemścić, gdy z urazami schodzili Robertson i Adarabioyo (a w końcówce także Marmoush), zaś gra Spurs skupiała się na zmuszaniu gości do mozolnego ataku pozycyjnego.

W tym aspekcie beniaminek nie imponował skutecznością i stosunkowo bezpiecznie udało się dotrwać do końcowych minut, których głównym wydarzeniem wydawał się powrót do gry Dejana Kulusevskiego po ponad 500 dniach.

Osiem doliczonych minut pozwoliło jednak powalczyć o kolejne trafienie obu zespołom. O ile wysiłki CCFC spełzły na niczym, o tyle Ben Davies zdołał zupełnie zaskoczyć - i zawstydzić - Rashforda trafieniem z dystansu w 90+6. minucie, zapewniając przy okazji asystę Solanke.

Statystyki meczu Tottenham - Coventry
Statystyki meczu Tottenham - CoventryFlashscore
Wybierz Flashscore w GoogleCzytaj nasze artykuły częściej
DodajDodaj w Google

Piłka nożna

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen