Trener Pau Moral: "Lamine Yamal był o krok do przodu, był utalentowanym zawodnikiem"

Pau Moral
Pau MoralColección personal de Pau Moral

Przed przejściem do akademii Al-Rayyan, Pau Moral spędził 6,5 sezonu jako trener w La Masii. Pracował z wieloma największymi gwiazdami Barcelony i obiecującą młodzieżą. Z Kataru rozmawiał z Óliverem Domínguezem z Flashscore o swojej karierze i doświadczeniach z niektórymi z tych młodych zawodników.

Jak to się stało, że trafiłeś do akademii Al-Rayyan?

Cóż, byłem w Barcelonie przez prawie siedem sezonów i otrzymałem telefon od Alberta Valentína, byłego sekretarza technicznego pierwszej drużyny Barçy, który był z Zubim, Tito Vilanovą, Luisem Enrique i spółką. Dzwonił do mnie kilka razy, aby opowiedzieć mi o projekcie, który planowali zrealizować tutaj, w Katarze.

Byłem bardzo szczęśliwy w Barçy, rozmawiałem już o przedłużeniu kontraktu. Nie było to łatwe, ale przekonał mnie, ponieważ wyjaśnił projekt. Był bardzo atrakcyjny, w międzyczasie były mistrzostwa świata, a po tylu latach w Barçy chciałem też zdobyć doświadczenie za granicą i zdecydowałem się przyjechać.

I co było podstawą tego projektu? 

Naszym szefem jest szejk, który jest zakochany w Barcelonie, zakochany w drużynie młodzieżowej. Jest osobą, która regularnie ogląda mecze pierwszej drużyny w loży, podróżuje, gdy grają na wyjeździe w Lidze Mistrzów. Cóż, dzisiaj jego pomysłem było powtórzenie La Masii, dosłownie. Sprowadzenie trenerów z Barcelony do swojej akademii, do Al-Rayyan, i próba wypromowania zawodników z akademii młodzieżowej, od podstaw, aby ci sami zawodnicy mogli dostać się do pierwszej drużyny.

Prawda jest taka, że ​​kiedy przybyłem pięć sezonów temu, poziom był dość niski, ponieważ klub był nieco zaniedbany. A kiedy przybył nowy szejk, zainwestował, zwłaszcza w talent - poczynając od Alberta Valentína - i od tego momentu przez te pięć lat nastąpiła bardzo duża ewolucja. Kilku zawodników zadebiutowało już w pierwszej drużynie i cóż, jest w tym trochę podobieństwa do tego, co dzieje się w Barcelonie.

Mamy zawodników, którzy naszym zdaniem mają bardzo, bardzo dobry profil, aby móc grać w pierwszej drużynie. A tutaj w pierwszej drużynie, są nazwiska, które coś już znaczą. Na przykład w naszej drużynie jest David García, który grał w reprezentacji Hiszpanii, Rodrigo, napastnik z Valencii. Więc to był jego pomysł, aby przenieść tutaj to, co widział na zewnątrz i w tej chwili wydaje się, że wszystko działa.

Rozumiem, że pod względem budżetu, udogodnień i warunków nie ma czego zazdrościć wielkim europejskim klubom, takim jak Barça.

Tak. Jak dobrze wiesz, akademia młodzieżowa Barçy, La Masia, ma spektakularne miasto sportowe, z obiektami, które nie są zwyczajne lub normalne w Hiszpanii lub w Europie. Ale tutaj, w Al-Rayyan, wszystko jest na piątkę.

Aby umieścić to w kontekście, od U13 do U19, która jest drużyną młodzieżową, krokiem przed pierwszym zespołem, mamy 10 naturalnych boisk trawiastych, na których nie ma nawet maleńkiej dziury, wszystko jest spektakularne. Mamy dwie sale gimnastyczne dla drużyn U17 i U19, mamy dwie siłownie, jacuzzi, lód do regeneracji po meczach, GPS... innymi słowy, wszystko, co można sobie wyobrazić na profesjonalnym poziomie w Europie, mamy tutaj. Dokonali dobrej inwestycji i idą na całość.

Pau Moral z trofeum LaLiga Promises
Pau Moral z trofeum LaLiga PromisesColección personal de Pau Moral

Jakie są zadania trenera z tak młodymi zawodnikami?

Wchodzę do drużyny młodzieżowej, U17. Są już prawie pełnoletni, mamy dwie grupy wiekowe razem, ponieważ są też 16-latkowie i mamy graczy z wielu kultur. Na przykład w mojej drużynie mamy Hiszpanów, Francuzów, Nigeryjczyków, Duńczyków i oczywiście Arabów. Ale teraz drużyna jest wielokulturowa.

Dużo rozmawiamy z chłopakami, robimy wiele spotkań pomeczowych, przedmeczowych i wideo. Staramy się także robić rzeczy, które łączą drużynę. Na przykład w tym sezonie pojechaliśmy do Hiszpanii na dwa tygodnie, rywalizowaliśmy z Barçą, Espanyolem, Gironą...

Psychologia jest ważna. W moim przypadku mam również dyplom z psychologii, więc idealnie mi to pasuje. A jest to interesujący temat, ponieważ masz do czynienia z nastolatkami z wielu kultur, którzy również mają presję, aby dostać się do pierwszej drużyny, ponieważ są tylko o krok lub dwa od tego celu.

To bardzo kompleksowa praca. Nie chodzi tylko o planowanie treningów czy meczów i analizę przeciwników. Za kulisami dzieje się o wiele więcej, zwłaszcza w tak wielokulturowym środowisku, ale jest to bardzo satysfakcjonujące i pomaga rozwijać się jako trener.

Miałem szczęście trenować Xaviego Esparta i spędzić z nim miłe chwile

Nie tęsknisz za Barçą?

Barça to mój dom, byłem tam bardzo wdzięczny, mam kontakt z kilkoma przyjaciółmi, których nadal mam, którzy są trenerami, a nawet zawodnikami. Na przykład w tym tygodniu rozmawiałem z Xavim Espartem, który niedawno zadebiutował w pierwszej drużynie, a ja miałem szczęście go trenować i spędzić z nim kilka wspaniałych chwil. Kiedy z nimi rozmawiasz i widzisz, że toruje sobie tam drogę, mówisz: "Wow, tęsknię za nim". Mam bardzo miłe wspomnienia. To piękna tęsknota, ponieważ tutaj też jest mi bardzo dobrze, nie zamierzam cię oszukiwać.

Wyjechałem stamtąd zadowolony, mam bardzo dobre wspomnienia, mam bardzo dobre relacje z trenerami i na przykład z Markiem Serrą, który jest koordynatorem Barçy, łączy nas przyjaźń. Zwykle widujemy się latem, jemy lunch, nadrabiamy zaległości... Więc cóż, tęsknię za nimi, ale cieszę się nimi w inny sposób, teraz oglądając ich w telewizji i widząc ich debiut w pierwszej drużynie. To też jest bardzo miłe.

Jakie są najlepsze wspomnienia, które wynosisz z takiego doświadczenia w Barçy?

Na poziomie sportowym miałem szczęście wygrać trzy z czterech edycji LaLiga Promises, w których graliśmy. Ostatnia była szczególnie wyjątkowa, bo wiedziałem, że mogę odejść, a i tak wygraliśmy. Jeśli chodzi o wyniki, to turnieje MIC - bardzo fajne turnieje, które wygraliśmy - i wszystkie ligi. Ale przede wszystkim zabieram ze sobą fakt, że teraz, nawet z dala od domu, mogę mieć kontakt z zawodnikami.

Trochę wspomnień, a także zadowolenia, że ci chłopcy w końcu to osiągnęli. To wielka satysfakcja dla trenera, który wie, że jego celem jest pomóc zawodnikom w osiągnięciu celu. Więc to jest bardzo miłe, to jest bardzo miłe wspomnienie. Są też zawodnicy, którzy nie zostali w Barcelonie, bo w końcu piłka nożna to wielki świat. Z nimi też mam relacje. Są tacy, którzy grają za granicą, niektórzy w pierwszej lidze, w innych klubach. Koniec końców daje to trochę satysfakcji z osiągniętych wyników. Oczywiście mam bardzo miłe wspomnienia, ale także na poziomie osobistym, ponieważ to relacje, a przede wszystkim obserwowanie ich rozwoju w kontekście Barçy i poza nią.

Do tego w ostatnich latach widziałeś również graczy debiutujących, coraz młodszych. Jak przygotowujesz kogoś w tak młodym wieku do elity i brutalnej ekspozycji, która się z tym wiąże, zwłaszcza w drużynie takiej jak Barça?

Cóż, zawsze im mówię chłopakom z mojej drużyny, że główna różnica między nimi a, na przykład, graczami Barçy polega na tym, że gracze Barçy od najmłodszych lat już rywalizują, grają w lidze, grają w turniejach co tydzień, to szaleństwo. Innymi słowy, idziesz na boisko Barcelony lub Madrytu w ciągu tygodnia i widzisz tam chłopaków. Mamy bardzo fajną kulturę (a myślę, że jest ona bardzo duża w Hiszpanii) rywalizacji od bardzo młodego wieku.

Od prebenjamín (dzieci po 7-8 lat - red.) istnieje liga federacyjna. Myślę, że to bardzo wysoki poziom. A tutaj, z drugiej strony, jest znacznie mniej meczów, nie ma tak wielu turniejów, jest wiele przerw. Zawsze powtarzam, że kiedy zawodnik ma 16-18 lat w Hiszpanii, to rozegrał wiele meczów, grał przed wieloma ludźmi. Pamiętam finały turniejów MIC na stadionie w Palamós, trybuny pełne i dzieciaki w wieku 12, 13 lat grające tak, jakby to była dla nich norma. To pomaga im radzić sobie z emocjami, gdy debiutują przed tak wieloma ludźmi.

Dla mnie to ważne: chłopaki są tam bardzo dobrze przygotowani, ponieważ dużo trenują, dużo rywalizują i awansują niemal niezauważalnie. I oczywiście trener ma tu wiele zasług, jak Flick, który w końcu ich wprowadza i gra z trzema, czterema młodymi zawodnikami w pierwszej drużynie. Oczywiście dobrze otoczonymi, ale dla mnie jednym z kluczowych elementów jest to, jak dobrze system w Hiszpanii kładzie nacisk na rywalizację tydzień po tygodniu, turniej po turnieju. Myślę, że to bardzo pomaga im rozwijać się mentalnie.

Sergi Domínguez bardzo dobrze przystosował się do koncepcji Barçy

Sergi Domínguez powiedział nam w niedawnym wywiadzie, że jedną z rzeczy, których najbardziej uczą w La Masii, jest interpretacja gry. Nie tyle jej robotyzacja, co raczej czytanie gry.

Tak, starasz się, aby zrozumieli grę, a nie tylko przyswajali automatyzmy. Próbujesz wyjaśnić grę na bardziej filozoficznym poziomie i zrozumieć, co dzieje się w każdej sytuacji. Myślę, że to bardzo pomaga graczowi. Pamiętam na przykład Sergiego, nie miałem szczęścia go trenować, ale byłem jednym z tych, którzy obserwowali go w San Gabriel i stamtąd go sprowadziliśmy. Był bardzo fizycznym zawodnikiem, który bardzo dobrze zaadaptował się do koncepcji Barçy. Są gracze, którzy adaptują się bardzo szybko, ponieważ rozumieją to, uczą się tego i przyswajają to. A są gracze, którym jest trudniej, ponieważ baza jest być może słabsza. A może dlatego, że brakuje talentu, ale tak - kiedy jesteś w Barcelonie, najważniejsze jest to, że rozumieją grę, a nie ją automatyzują.

I w końcu daje to wyniki. Oczywiście jest wielu graczy, którym się nie udaje, nie będziemy się oszukiwać. Ale myślę, że w końcu gracz to docenia, ponieważ zmuszasz go do myślenia, co jest bardzo interesującą rzeczą w piłce nożnej. I zmuszasz go do zadawania pytań. Jak powiedziałem wcześniej, pamiętam Xaviego Esparta, kiedy był młody. Zadawał wiele pytań, przychodził do ciebie i pytał o sytuacje. Jak powiedział Paco Seirul-lo, w piłce nożnej nie ma dwóch takich samych akcji, a my staramy się, aby zawodnicy byli autonomiczni i zrozumieli, że każda sytuacja wymaga rozwiązania.

Pau Moral z Barceloną
Pau Moral z BarcelonąColección personal de Pau Moral

Kilkukrotnie wspominałeś o Xavim Esparcie, którego wielu widzi lub widziało jako potencjalnego piłkarza pierwszego składu, w bardziej stałej rotacji Flicka. Czy spodziewałeś się tego w ustawieniu Barçy i jak wyglądała jego ewolucja, jak się pojawił?

Ilekroć jestem o to pytany, to zawsze muszę zaznaczyć: nigdy nie lubię stawiać się w centrum uwagi, ponieważ ostatecznie to zasługa zawodnika w 200%. Ale w przypadku Xaviego prawdą jest, że przypadkowo mieliśmy naprawdę dobry kontakt, bardzo dobre relacje. I był zawodnikiem, który dużo u mnie grał. Był chłopcem, który bardzo dobrze rozumiał grę, był bardzo dojrzały jak na swój wiek. I widziałem w nim zawodnika z dużym potencjałem. Dopiero jako kadet eksplodował. To prawda, że w tamtym roku w mojej drużynie młodzieżowej wypłynął. Ale potem miał dwa lub trzy etapy, w których nie wyróżniał się aż tak, jak teraz.

Ale w końcu gracz pokazał potencjał, ponieważ dla mnie mentalnie jest bestią. I przystosował się do nowej pozycji, ponieważ wcześniej grał jako środkowy pomocnik. I tak, jest zawodnikiem, którego postrzegałem jako nieco innego od reszty. Dla mnie był o krok do przodu. Nie jestem więc zaskoczony, że mu się udało. Zasłużył na to, ponieważ bardzo ciężko pracował. W tamtych sezonach był w drużynie B, ponieważ w A byli Lamine, Bernal i spółka. Ale zawsze pracował, rozwijał się i w końcu to pokazał, ponieważ miał talent, a także ciężko pracował, aby się tam dostać. Oczywiście wykorzystał swoją szansę.

W tamtych latach, kiedy przybyłeś do La Masii, przybyło również dwoje dzieci, niejaki Marc Bernal i niejaki Lamine. I nie wiem, czy od początku spodziewałeś się, że będą mieli tak świetne początki, jak teraz.

Prawda jest taka, że ​​z Lamine nie można było być pewnym, ale miałem bardzo mało wątpliwości, ponieważ jest jednym z najbardziej wyjątkowych zawodników, jakich widziałem w La Masii przez te wszystkie lata. To zawodnik, który zawsze zaskakuje, potrafi być inny. To, co robi teraz, jako gracz młodzieżowy w pierwszej lidze, to wyobraź sobie, że robi to z graczami w jego wieku. Jest o krok do przodu, był utalentowanym graczem. Ale to jest to, co mówię: nigdy nie można powiedzieć na 100%, czy im się uda. Chociaż można to wyczuć, po prostu w przypadku Lamine'a był wyjątkowym graczem, a takich jest bardzo niewielu.

Na szczęście można się nimi cieszyć, a w Barçy zazwyczaj jest ich całkiem sporo. Ale w końcu to chłopak, który również ciężko pracował od dziecka i wykorzystywał swoje szanse. Na poziomie rywalizacji jest bardzo dobry, na poziomie technicznym jest bardzo dobry. Tak więc to, co robi teraz, robił od najmłodszych lat.

I Bernal, to trochę podobny przypadek. Gracz z dużą prezencją w środku pola. Nie wyróżniał się tak bardzo jak Lamine, oczywiście on jest tylko jeden, ale prawdą jest, że był bardzo ważnym graczem. Dawał bardzo dobre występy, bardzo dobrze rywalizował, kończył etapy i zawsze był ważny. Jest zawodnikiem, który zawsze miał bardzo dobrą reputację w systemie młodzieżowym.

Prawdopodobnie pierwszym, który zadebiutował w tak młodym wieku w ostatnich latach był Ansu. Jak wytłumaczysz jego karierę, naznaczoną również kontuzjami? Jaki był Ansu w systemie młodzieżowym?

Z Ansu jest trochę jak z Laminem. Myślę, że przed nim mieliśmy takie same odczucia co do Ansu. Pamiętam, jak rozmawiałem z ludźmi, którzy trenowali go przez wiele lat i mówili, że Ansu był najlepszy, że był niesamowity, że był bardzo dobry. Pamiętam, jak oglądałem mecze Ansu i zawsze grał, jakby był o rok starszy. I był wybitny, strzelał gole seriami, był finiszerem i miał talent. Ale w piłce nożnej wiele czynników musi się połączyć, aby wszystko było idealne.

A Ansu miał wielkiego pecha z kontuzjami. Myślę, że było to duże utrudnienie w jego karierze i szkoda, ponieważ uważam, że miał wystarczająco dużo talentu, aby grać dla Barçy, a szczęście mu nie sprzyjało. Ale teraz dobrze sobie radzi w Monaco, z tego co widzę. A wciąż jest bardzo młody.

Bo mówimy o tym, jak bardzo młodo debiutował w Barçy, wciąż ma dużo czasu. I zobaczymy, jak będzie dalej. Pamiętam, że wcześniej Xavi, Iniesta dopóki nie mieli 26, 27, 28 lat, nie zaczęli eksplodować. A potem, spójrzmy na ich występy. Zobaczymy, jak rozwinie się Ansu, ale jest to jeden z tych przypadków, jak powiedziałem wcześniej, że widzisz graczy, którzy są dotknięci magiczną różdżką, jak Lamine. Cóż, Ansu był jednym z nich; był wyjątkowy od najmłodszych lat.

W tamtych latach w akademii młodzieżowej Barcelony był też na przykład Álex Valle, który później został wypożyczony i jest obecnie jednym z najwybitniejszych obrońców we Włoszech. Jak widzisz tę ewolucję i jak ją pamiętasz?

Z Valle mam również bardzo dobre wspomnienia, ponieważ był bardziej powściągliwym zawodnikiem, ale dawał z siebie więcej każdego roku. Był graczem, którego bardzo lubiłem. Miałem go w pokoleniu Gaviego, Álexa Garrido i spółki i prawda jest taka, że był bardzo walecznym zawodnikiem z doskonałą techniką. Był bardzo ofensywnym bocznym obrońcą, świetnie dośrodkował i bardzo dobrze bronił. Bardzo go lubiłem i myślę, że gdyby był w Barçy, mógłby grać, ponieważ ma duże doświadczenie.

To facet, który niesamowicie ciężko pracuje, który naprawdę wykonuje polecenia trenera, ma fantastyczne podejście i szczerze mówiąc, mam bardzo dobre wspomnienia o Alexie, ponieważ to bardzo dojrzały facet, który dał nam naprawdę wiele.

Gavi to nie tylko wślizgi, to czysty talent

Wspomniałeś o Gavim. Chciałem też zapytać, czy zawsze miał taką osobowość i charakter.

Tak, Gavi jest szalony. Pamiętam, że od pierwszego dnia, kiedy przybył, był już kimś innym. Miał spektakularną postawę i charakter. Jest anegdota o Gavim, którą bardzo lubimy. W turnieju przeciwko Espanyolowi strzelił głową i dostał przy tym w twarz, złamali mu nos, kawałek zęba, ale zrobił wszystko, by strzelić gola.

Strzelił gola, odjechał z karetką, musieli go operować. A kiedy wrócił, po kilku miesiącach, graliśmy finał w Burriana - bardzo fajny turniej - przeciwko Betisowi, który był jego byłym zespołem. Było dośrodkowanie w pole, super piłka, chłopak znów włożył głowę i strzelił wspaniałą bramkę. A my uznaliśmy, że inny gracz po powrocie od chirurga nie wkładałby głowy w ten sposób w kolejnym meczu, by nie ryzykować.

Bo w końcu był dzieciakiem. A Gavi wsadziłby tam głowę, cokolwiek by się działo. Mam na myśli, że Gavi to super zawodnik, niesamowicie utalentowany. Słyszę, że Gavi jest twardzielem, że robi wślizgi, ale jest bardzo utalentowany. Gavi to nie tylko twardziel, Gavi to prawdziwy talent, ma niesamowitą kontrolę nad piłką i jest wyjątkowy. Coś podobnego wydarzyło się z Gavim; kiedy przyszedł, powiedzieliśmy: 'Wow, ten chłopak jest naprawdę dobry'. No cóż, zobaczymy, jak wróci po kontuzji, ale jestem pewien, że będzie dobrze, bo harował jak wół.

Czy mimo kontuzji kolana uważasz, że będzie on ważny w tym i kolejnych sezonach? 

Tak, dla mnie to zawodnik, który może być bardzo ważny dla Barçy. W rzeczywistości już był, kiedy był znacznie młodszy. Ale prawdą jest, że teraz ma dużą konkurencję, jest kilku bardzo dobrych piłkarzy. Myślę, że to sprawi, że wszyscy jeszcze bardziej się rozwiną, bo w końcu mówimy o niesamowitym środku pola, z Fermínem, z Bernalem, z De Jongiem, z Pedrim i tak dalej. Więc myślę, że to im pomoże, że wszyscy będą się rozwijać, ponieważ w końcu będą musieli dużo walczyć, aby dostawać minuty. Ale jestem pewien, że Gavi, taki jaki jest, poradzi sobie, ponieważ jest bardzo konkurencyjny i bardzo utalentowany, a wciąż bardzo młody. Myślę więc, że to zawodnik, który czuje silną więź z klubem i chce grać w Barcelonie; ma co do tego pełną świadomość i chcę, żeby dużo grał, i myślę, że uda mi się to osiągnąć.

Pamiętam, że Fermín zawsze się uśmiechał

Wspomniałeś o Fermínie, który również przybył do klubu w sezonie 2016/17. Jaki był, gdy przybył?

Nie sprowadziłem go bezpośrednio, ale oczywiście bardzo mu ufaliśmy, a on był bardzo sympatycznym chłopakiem. Zawsze przychodził, zawsze się witał: "Cześć, Pau, jak się masz?" Był bardzo serdeczny, był bardzo przyjazny dla swoich kolegów. Dobrze dogadywał się ze wszystkimi i był super utalentowany. Ale prawdą jest, że w tamtym czasie jeszcze nie mężniał, był bardzo drobny i było mu ciężko.

Jeśli chodzi o siłę, bardzo trudno było mu dominować, ale za każdym razem, gdy dotykał piłki, było inaczej. Sprawiał, że kibice wstawali z miejsc. Więc, cóż, to samo: cierpliwość, którą klub musiał z nim wykazać, zaufanie do niego, do jego talentu, dlatego ostatecznie podpisali z nim kontrakt. I spójrzcie, w końcu, jak zawsze mówimy, szanse się wyrównują i mamy kolejnego wyjątkowego zawodnika, jeszcze jednego. Jeszcze jednego, który jest w składzie i który jest niesamowicie młody.

Ale wyróżniłbym go na poziomie ludzkim, ponieważ pamiętam go jako super uśmiechniętego chłopca, który zawsze witał się ze wszystkimi, który w końcu był bardzo daleko od domu. W tej sytuacji chciałoby się powiedzieć: "Może być trochę smutny, ponieważ właśnie przyjechał". Ale nie, ten chłopak zawsze miał uśmiech na twarzy. Więc pamiętam go jako przemiłego chłopaka.

Marc Casadó był jak Xavi

W środku pola Barçy jest też Marc Casadó, który w zeszłym roku wybił się w mocny sposób, a teraz gra nieco mniej. Jak bardzo się rozwinął od czasu, gdy dołączył do Fermina w tamtym roku i czy uważasz, że grozi mu stagnacja, jeśli nie będzie grał więcej?

Można powiedzieć, że Marc miał profil Xaviego. To jeden z tych zawodników, który może na początku nie jest uważany za gwiazdę drużyny, ale zawodnik, który zawsze pracował, piął się w górę, dawał dobre wyniki i grał dużo, ponieważ trener mu ufał. Dostał się do pierwszej drużyny i radził sobie bardzo dobrze, ale jest duża konkurencja i nie każdy może grać. Zobaczymy, co się stanie.

Dla mnie to zdecydowanie zawodnik, który ma odpowiedni poziom, by grać, ale oczywiście ostatecznie będzie musiał rywalizować z Pedrim, De Jongiem, Ferminem, a teraz z Gavim i Bernalem. To będzie dobra walka o czas gry. Jeśli zagra, to jestem pewien, że dobrze sobie poradzi, a to będzie oznaczało, że jest gotowy. Jestem pewien, że poradzi sobie w Barçy lub gdziekolwiek indziej.

Nie sądzę, aby popadł w stagnację, ponieważ trenując z zawodnikami jak oni, będziesz się rozwijał. Cholo powiedział, że kiedy grają przeciwko Barçy, Madrytowi czy Bayernowi, oni też stają się lepsi. Cóż, to jest to samo, w końcu, kiedy trenujesz z Laminem, z Raphinhą, z Cubarsim czy z Erikiem Garcíą, stajesz się lepszy.

Jak ważne jest przygotowanie młodych zawodników na ewentualne odejście z klubu, jeśli nie uda im się przebić do pierwszej drużyny?

Kiedy jesteś trenerem Barçy, musisz wysłać bardzo jasny komunikat, że muszą pracować, aby dostać się do pierwszej drużyny, ale oczywiście w końcu dojrzewają. Widzą, że są ludzie, którzy przychodzą, odchodzą i ci, którzy zostają. Więc sami to przyjmują z dystansem i bardzo wyraźnie przyswajają.

Od najmłodszych lat widzą zawodników przychodzących co tydzień, nowych graczy z zagranicy, którzy są na testach. Czują się więc coraz bardziej zagrożeni, bo to naturalna selekcja, jak wszędzie. I myślę, że w końcu przygotowują się dzień po dniu i myślą: "Cóż, jeśli ten jest lepszy ode mnie, to może nie będę kontynuował tu gry".

Myślę, że traktują to jako coś naturalnego, więc kiedy wyjeżdżają za granicę, grają równie dobrze, jak Álex Valle, który jest z pokolenia Gaviego. Podobnie jak on, odeszło wielu innych. Pamiętam Alberta Navarro, który przeszedł do Atalanty, lewego obrońcy. To samo. W swoim czasie Eric García zdecydował się odejść i poszło mu tak dobrze, że wrócił, był wypożyczony do Girony i spójrz na poziom, na którym jest teraz.

To codzienne życie w drużynie młodzieżowej takiej jak Barça: poczucie zagrożenia, że ktoś inny może zająć twoje miejsce i być może wypadniesz. Myślę, że zawsze jesteś gotowy, aby być poza drużyną, jak i pozostać w niej.

Czy jest ktoś, kogo trenowałeś w klubie, a kto zaskoczył cię być może tym, że zaszedł dalej lub wcześniej niż się spodziewałeś debiutował w kadrze?

Nie będę cię oszukiwał, jestem zaskoczony każdym. Widzieć Gaviego grającego teraz, poza Barçą także Arnau Martíneza w Gironie, Gabriego w Bradze.... Oglądanie ich gry bardzo mnie zaskakuje, ponieważ są bardzo młodzi, grają od lat, na przykład w przypadku Arnau Martíneza w Gironie, gra w pierwszej lidze od wielu lat. I wciąż mnie zaskakuje. Jak powiedziałem wcześniej, pamiętam, jak byłem młodszy i oglądałem grę Xaviego i Iniesty, a oni byli o wiele lat starsi od tych chłopaków. A potem, kiedy widzę Bernala, Lamine'a, Xaviego Esparta, no cóż, po prostu szaleję.

To znaczy, jak to możliwe, że są tak młodzi i dają tak dobre wyniki? Nie ma więc jednego zawodnika, który mnie zaskakuje, jest ich wielu. Jestem naprawdę zdumiony, że wszyscy się przebili, a zwłaszcza poziomem, jaki prezentują. To absolutnie niesamowite.

Czy jest w klubie ktoś, kto twoim zdaniem wkrótce lub stosunkowo szybko przebije się do pierwszej drużyny?

Mam duże zaufanie do pokolenia, które obecnie występuje w Juvenil B, pokolenia z 2008 roku. To ostatnia generacja, którą objąłem, prowadziłem ją dwa lata z rzędu i są tam już gracze, którzy mają dużo talentu, wysoki poziom. Praktycznie wszyscy awansowali. Bardzo niewielu z nich odpadło. A od początku uważam ten rocznik za naprawdę dobry.

Trudno wymienić nazwiska, ale jest kilku bardzo dobrych graczy. Nie wiem, czy będziemy mieli szczęście zobaczyć ich w pierwszej drużynie wkrótce, czy nie, ale to pokolenie, ogólnie rzecz biorąc, jest bardzo dobre. Są liderami w lidze krajowej i jest ich kilku w reprezentacji Hiszpanii. Powiedziałbym więc, że powinniśmy również mieć oko na to pokolenie, które jest teraz Juvenil B Barçy, ponieważ jest to kolejna partia graczy, o których mówimy, że mogą być bardzo interesujący. Może się mylę, ale jest kilku zawodników, na których powinniśmy zwrócić uwagę. Na przykład Tunkara, urodzony w 2010 roku, grał w tej drużynie. Wspomniałem o nim, a on już zadebiutował w Barcelonie B i był opisywany w kilku mediach.

A jak wygląda teraz sytuacja w Katarze w związku z wojną na Bliskim Wschodzie?

Parę tygodni temu przestaliśmy trenować. Obszar jest bardzo spokojny, ale zdecydowaliśmy się zatrzymać na kilka dni. Teraz trenujemy już od tygodnia. Przez cały tydzień trenowaliśmy młodzież. Mamy już nowy harmonogram, za kilka dni ponownie rozpoczynamy rywalizację. Będziemy grać co trzy dni. Potem mamy tydzień przerwy w kwietniu, ale potem gramy w pucharze, który dla drużyn młodzieżowych jest jak Copa del Rey.

Więc wszystko jest w porządku, wszyscy mamy się dobrze. Wczoraj, niestety, znów oglądaliśmy pociski w Strefie Gazy, ale od nas to wciąż daleko. Nie jest miło, nie jest przyjemnie, ale Katar to bardzo dobry kraj do życia. Te sytuacje sprawiają, że czujesz się źle - nikt nie chce być w środku wojny. Ale, cóż, na poziomie osobistym, trenujemy, będziemy rywalizować, a w maju zakończymy sezon i będzie czas wrócić do domu i odpocząć, czego potrzebujemy.

Pau Moral w akademii młodzieżowej Barçy
Pau Moral w akademii młodzieżowej BarçyColección personal de Pau Moral

W Katarze odwołanie Finalissimy było bardzo niefortunne

Jakie odczucia towarzyszyły odwołaniu Finalissimy w Katarze? Jestem pewien, że mecz był bardzo ekscytujący.

Tak, to było bardzo przykre. Katar dużo inwestuje w możliwość organizowania wydarzeń, w możliwość pokazania się światu, pokazania swoich stadionów. Wszystko jest bardzo dobrze przygotowane. Mieliśmy już bilety, wszystko było gotowe na mecz, a oni naprawdę nie mogli się go doczekać. I to było dla nich bardzo złe, ponieważ ostatecznie nie było tu winy Kataru, to była wina osób trzecich. Ale cóż, jestem pewien, że będzie więcej wydarzeń, które dostarczą tutaj więcej piłki i więcej sportu.

W przyszłym roku odbędą się mistrzostwa świata w koszykówce, zawsze będzie Formuła 1, MotoGP, piłka nożna... Zawsze coś się dzieje. Ale nie poszło dobrze, zwłaszcza że finał miał się odbyć na stadionie finałowym Mistrzostw Świata, Lusail, który jest fantastyczny, a pogoda jest świetna. To byłby superfinał ze spektakularnym stadionem. Ale cóż, bezpieczeństwo jest najważniejsze i ostatecznie rozumiem, dlaczego nie można go rozegrać.

Wspomniałeś, że punktem kulminacyjnym tych wydarzeń były Mistrzostwa Świata 2022. Co to oznaczało dla rozwoju katarskiej piłki nożnej?

Dla mnie był to punkt zwrotny, ponieważ piłka nożna tutaj ewoluuje, ale brakowało szkoleniowców z zewnątrz. A na etapie mistrzostw świata trenerzy przyjeżdżali już z całego świata. Na przykład w naszym klubie jest 12 Hiszpanów. Dzięki temu można sobie wyobrazić, jakim językiem mówi się w biurach. Ale potem widzisz inne kluby i to samo, są europejscy trenerzy i to bardzo pomogło ludziom podjąć decyzję o wyborze Kataru.

Tutaj są trenerzy między innymi z Barçy, Villarrealu i Rayo Vallecano, a to motywuje ludzi do przyjścia i zobaczenia, co też Katarczycy chcą tutaj osiągnąć. A prawda jest taka, że spisali się bardzo dobrze, to były spektakularne mistrzostwa, bardzo dobre pod względem organizacyjnym i piłkarskim. I dla mnie to nie zmieniło się po turnieju. Od tego czasu nadal inwestują w stadiony, boiska, zawodników, a poziom bardzo wzrasta.

Oglądasz teraz nasze nasze mecze młodzieżowe tutaj, a wcześniej mogłeś zobaczyć goleady. Teraz każdy mecz jest zacięty, każdy możesz wygrać z każdym. A to ostatecznie oznacza, że poziom poszedł w górę. Na poziomie trenerów i na poziomie zawodników.

I choć są wiele lat za nami, jeśli porównamy to z Hiszpanią, to myślę, że robią duże postępy i że za kilka lat mogą być punktem odniesienia, ponieważ w końcu wygrali dwa ostatnie Puchary Azji, będąc bardzo małym krajem, i zakwalifikowali się do Mistrzostw Świata. Więc Katar robi duże postępy i być może nie jesteśmy tego świadomi. Ludzie przychodzą do mnie i widzą bardzo mały kraj, ale potem odkrywają, jak wiele jest tu talentów.

Jak rozwinęła się drużyna Kataru i jak duże są oczekiwania przed Mistrzostwami Świata? Ponieważ są w niełatwej grupie ze Szwajcarią, Kanadą i prawdopodobnie Włochami lub zwycięzcą barażu. Może uda im się zdobyć kilka punktów.

Uważam, że to bardzo dobra generacja piłkarzy, ale obecnie widać, że nie są już tak młodzi – trochę tak, jak to miało miejsce w przypadku Hiszpanii. W tym okresie przejściowym spotykają się ze sobą gracze, którzy są już w starszym wieku, oraz młodzi, którzy dopiero zaczynają swoją karierę, ale ta wspaniała generacja nie ma już 25, 26 czy 27 lat, jak kiedyś.

Na pewno mają doświadczenie, co również jest bardzo pozytywnym aspektem. Może nie mają już takiej siły jak kiedyś, ale zobaczymy, jak sobie poradzą. Jestem przekonany, że podejmą rękawicę. A przede wszystkim, że nadal poszukują talentów, dlatego tu jesteśmy i dlaczego pracujemy. Młodzi mogą wnieść swój wkład i wiele się nauczyć od tych starszych.

Jak sam powiedziałeś, to nie jest łatwa grupa, Katar nie jest faworytem, ale jest to grupa, w której - jeśli dobrze się spiszesz - możesz zdobyć punkty, a nawet wygrać mecz. Miejmy nadzieję, że im się uda i zajdą jak najdalej, na to wszyscy tutaj liczą.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen