Biało-czerwone w nieco zmienionym składzie rozpoczęły zmagania w Lidze Narodów w sezonie 2026 w chińskim Nankin. Odczuwalne przede wszystkim były braki kapitan Agnieszki Korneluk, która zakończyła karierę i Magdaleny Stysiak. Polska atakująca odpoczywa jeszcze po długiej kampanii ligowej. Do tego w tym sezonie nie ma m.in. Olivii Różański, Julii Nowickiej czy Aleksandry Gryki, która mierzy się z kontuzją.
Na początek mierzyły się z Belgijkami, z którymi grały dwukrotnie rok temu. W Lidze Narodów wygrały bez straty seta, ale podczas mistrzostw świata były lepsze dopiero po tie-breaku. W trzech ostatnich edycjach Ligi Narodów Biało-Czerwone zdobywały brązowe medale.
Polki rozpoczęły mecz od pewnie wygranego seta
Spotkanie rozpoczęło się dobrze dla Polek, bo Belgijki uderzyły w siatkę przy zagrywce, a następnie w ataku skuteczne były Martyna Łukasik i Julia Szczurowska, co dało prowadzenie 4:0. Niestety przewaga została szybko roztrwoniona, bo po asie serwisowym Pauline Martin był remis 6:6. Monika Lampkowska, wcześniej znana jako Fedusio, wykonała skuteczny atak po bloku, który dał wynik 10:8. Przewaga wzrosła po bezpośrednim punkcie z zagrywki Lampkowskiej i przy stanie 13:10 o czas poprosił Kris Vansnick.
Po przerwie Nathalie Lemmens dwa razy z rzędu zablokowała Magdalenę Jurczyk, a skuteczny atak Martin dał prowadzenie Belgijkom (13:14). Szczurowska posłała wygrywający serwis, który ponownie dał korzystniejszy wynik dla Polek (16:15). Przy stanie 16:16 Stefano Lavarini zdecydował się na podwójną zmianę. Na plac gry weszły Alicja Grabka i Oliwia Sieradzka. Obie od razu zagrały akcję punktową, a kolejny udany atak Sieradzkiej dał wynik 20:18. Wtedy do gry wróciły Wenerska i Szczurowska, a po uderzeniu Lampkowskiej było już 21:18. Następnie oglądaliśmy długi challenge, który okazał się nieskuteczny dla biało-czerwonych. Łukasik zdobyła punkt po kontrataku (23:19) i drugą przerwę wziął Vansnick.
Po czasie Szczurowska zatrzymała Britt Herbots i mieliśmy piłki setowe. Ostatecznie wykorzystaliśmy drugą po skutecznym ataku Szczurowskiej, która w pierwszej partii zdobyła 8 punktów.
Wysokie prowadzenie na początku, później pogoń, a w końcówce lepsze rywalki
Na początku drugiej partii Polki popełniły błąd, ale dwa skuteczne ataki Szczurowskiej dały wynik 2:1. Kiedy Demeyer popełniła błąd i Polki prowadziły 8:4, nic nie wskazywało tego, że w tej odsłonie mogą być problemy, które jednak Biało-Czerwone spotkały, szybko tracąc prowadzenie. Przy stanie 9:8 czas wziął Stefano Lavarini, a po nim asa posłała Demeyer i był remis. Belgijki poszły za ciosem, budowały przewagę i miały już nawet wynik 12:15 ze strony Polek po wygrywającej zagrywce Herbots.
Nie był to koniec emocji, bo po dobrym ataku Szczurowskiej był remis 15:15 i wtedy przerwę wziął Vansnick. Po niej znowu odskoczyły Belgijki po kiwce Krenicky (16:18), ale znowu skuteczna była Szczurowska (18:18).
Polki odskoczyły na 20:18 po punkcie Lampkowskiej, jednak końcówka należała do rywalek... Selekcjoner przeciwniczek zarządził czas i po nim ruszyli z lepszą grą. Po błędzie Łukasik było 21:21, a od tego momentu zdecydowanie przeważały rywalki, które po uderzeniu Herbots wygrały seta 25:22.
Kolejny nerwowy set, którego w końcówce nie wytrzymała Herbots. Polki wróciły ze stanu 18:21
Początek trzeciej partii był bardzo wyrównany, żadna z reprezentacji nie potrafiła odskoczyć na dwa punkty. Dopiero po ataku Lampkowskiej Polki prowadziły 9:7. Ta różnica utrzymała się po ataku Anny Obiały (12:10). Od tego momentu aż pięć punktów z rzędu zdobyły Belgijki... Biało-Czerwone popełniały błędy, asa dołożyła Herbots, a po bloku na Piaseckiej było 12:15. Wtedy grę przerwał Lavarini. Po niej blok zaprezentowała Obiała, co dało już zmniejszenie strat do jednego "oczka" (14:15). Na plac gry weszły Grabka i Sieradzka i ta druga zakończyła bardzo długą akcję, która dała wynik 16:17 i zareagował na to Vansnick, biorąc czas.
Po nim asa serwisowego posłała Obiała (17:17), a następnie pomyliła się w ataku Demeyer i Polki prowadziły (18:17). Niestety szczęśliwego asa po siatce posłała Martin, a następnie Herbots wykonała skuteczny atak z drugiej linii, co dało przewagę Belgijkom (18:20). Wtedy na plac gry wróciły Wenerska i Szczurowska.
Rywalki zdobyły cztery punkty z rzędu (18:21) i tę serię przerwała dopiero Lampkowska, następnie w aut uderzyła Martin i zrobiło się 20:21. Szczurowska dwukrotnie znalazła ręce rywalek i dała prowadzenie (22:21). Przy stanie 23:22 czas wziął Vansnick. Herbots dała się nabrać na schowane ręce Polek, co dało piłkę setową, przy której znowu Herbots uderzyła w aut i podopieczne Stefano Lavariniego wygrały 25:23.
Dominacja Belgijek w czwartej partii, tie-break decydował o losach meczu
Polki rozpoczęły od punktu Lampkowskiej, ale kolejne cztery zdobyły rywalki. Tę serię przerwała skutecznym uderzeniem Szczurowska, a następnie z "przechodzącej" uderzyła Julita Piasecka (3:4). Dalej świetną formę potwierdzała Szczurowska, która dziś debiutuje w oficjalnym meczu, zdobywając szczęśliwy punkt (6:7). Niestety w kolejnym fragmencie dominowały Belgijki, po bloku na Lampkowskiej zrobiło się już 7:11 i czas wziął Lavarini. Biało-Czerwone ruszyły do odrabiania strat i po punkcie Piaseckiej różnica stopniała do jednego punktu (12:13). Wtedy grę przerwał Vansnick.
Anna Obiała "nadziała się" na podwójny blok, a Szczurowska zagrała w aut i Belgijki znowu odskoczyły (12:16). Lavarini zdecydował się wtedy na podwójną zmianę, a przy stanie 12:17 wziął czas. Niestety niewiele to dało, Polki grały źle, Piasecka zagrała w aut, następnie została zablokowana i było już 17:23. Fatalna rozegranie zakończyło czwartą partię wynikiem 18:25.
Polki lepsze w zaciętym tie-breaku i notują zwycięstwo na otwarcie Ligi Narodów
Lavarini zdecydował się na zmianę na środku i od początku tie-breaka na tej pozycji wyszła debiutująca w oficjalnym meczu Maja Koput. Decydujący set rozpoczął się od skutecznego ataku po bloku Julii Szczurowskiej, następnie dobrze zaatakowała Łukasik i było 2:0, ale po długiej akcji rywalki doprowadziły do remisu (2:2), a po błędzie Łukasik już przegrywały. Martyna jednak szybko się zrehabilitowała, a po jej kolejnym ataku było 5:4. Wtedy dwa asy serwisowe z rzędu dołożyła Julia Szczurowska i było 7:4!
Po dobrym ataku Piaseckiej przewaga wzrosła (9:5). Julita jednak zerwała kolejny atak i różnica się zmniejszyła (9:7). Wtedy czas wziął Lavarini. Po przerwie Herbots została zablokowana przez Piasecką. Przy stanie 12:8 o przerwę poprosił selekcjoner Belgijek. Blok na Julicie Piaseckiej sprawił, że zrobiło się już tylko 12:10. Maja Koput skutecznie zaatakowała ze środka i przybliżyła Polki do zwycięstwa. Belgijki wpadły w siatkę, co dało piłki meczowe (14:11). Łukasik zerwała atak i zrobiło się 14:13. Martyna jednak się poprawiła w kolejnej akcji i zamknęła mecz. Było to 40. zwycięstwo Polek pod wodzą Stefano Lavariniego w historii Ligi Narodów w 58. spotkaniu. Najwięcej punktów dla Polek zdobyła Julia Szczurowska (25), 15 "oczek" dołożyła Monika Lampkowska (Fedusio), a 13 zdobyła Martyna Łukasik.
W czwartek o godzinie 9:00 Polki zagrają z Czeszkami, w piątek o 13:30 z Serbkami, a w niedzielę o tej samej porze z gospodyniami – Chinkami.
Wynik meczu:
Belgia – Polska 2:3 (20:25; 25:22; 23:25; 25:18; 13:15)
