Polacy do turnieju w Chicago przystępowali po udanym etapie LN w Gliwicach, który zakończyli z kompletem zwycięstw. W pierwszym spotkaniu w USA pokonali gładko wicemistrzów świata - Bułgarów 3:0, a dwa dni później równie szybko wygrali z Brazylią 3:0. Dzięki temu zapewnili sobie awans do turnieju finałowego z bilansem ośmiu zwycięstw i dwóch porażek.
Zaczęło się od fatalnego pierwszego seta
Po kilku wyrównanych akcjach sobotniego starcia Francuzi objęli prowadzenie 9:5 po bloku na Kewinie Sasaku i uderzeniach Mathisa Henno. Dystans powiększył się przy zagrywce Antoine’a Brizarda (14:6). Biało-Czerwonym nic nie wychodziło, w drugiej części seta asa serwisowego dołożył Francois Huets i było 17:8.
Trener Grbić próbował ratować sytuację zmianami, jednak nie pomogły one znacząco. „Trójkolorowi” triumfowali w pierwszej odsłonie 25:17 po błędzie Jakuba Nowaka.
Kontrola odzyskana w ważnym momencie
Drugą partię lepiej rozpoczęli wicemistrzowie olimpijscy z Paryża, którzy po dwóch akcjach Bartłomieja Bołądzia prowadzili 5:3. Chwilę później zatrzymany został jednak Kamil Semeniuk i było po pięć. Od tego momentu między drużynami wywiązała się zacięta walka punkt za punkt (12:12). Blok Daniela Iyegbekedo na Szymonie Jakubiszaku dał minimalną przewagę Francuzom (14:12).
W końcówce akcje Henno powiększyły różnicę (20:16), jednak zespołowa gra Polaków pozwoliła im doprowadzić do wyrównania (20:20). Biało-Czerwoni finalnie zwyciężyli 25:22, gdy skutecznym atakiem popisał sięł Semeniuk, a zatrzymany został Theo Faure.
Trzeci i czwarty set na warunkach Polaków
W trzecim secie początkowo zespoły toczyły wyrównaną walkę (7:7), ale Bołądź, a chwilę później Semeniuk zapewnili Biało-Czerwonym prowadzenie 11:8. W drugiej części tej odsłony Leon powiększył dystans (18:14), którego Francuzi nie byli już w stanie zmniejszyć. Polacy wygrali 25:21 po zepsutej zagrywce rywali.
Podopieczni trenera Grbicia znakomicie otworzyli czwartą partię - po serii bloków przy zagrywce Marcina Komendy objęli prowadzenie 4:0. Później atak Leona i błąd Stephena Boyera sprawiły, że zrobiło się 11:5. Biało-Czerwoni spokojnie kontrolowali grę już do końca meczu, ostatnią odsłonę wygrali 25:18 za sprawą akcji Bołądzia i Semeniuka oraz pomyłek Francuzów.
Po stronie Polaków najskuteczniejszy był Bołądź, który zdobył 18 punktów.
Kolejnymi rywalami Biało-Czerwonych - na zakończenie fazy zasadniczej - w nocy z niedzieli na poniedziałek (godz. 3:00) będzie ekipa USA. Turniej finałowy odbędzie się w dniach 29 lipca - 2 sierpnia w chińskim Ningbo.
