Na starcie zawodów w łyżwiarstwie szybkim na dystansie 1500 metrów stanęło 30 panczenistów, którzy startowali w 15 parach. Już w pierwszej bardzo dobrze spisał się Koreańczyk Jae-Won Chung, który uzyskał czas 1:45.80 i długo utrzymywał się na czele.
Tak było aż do szóstej pary. W niej świetnie spisał się Władimir Semirunnij. Reprezentant Polski wykonał swoje zadanie i uzyskał czas 1:45.37, co dawało mu prowadzenie. Srebrny medalista z dystansu 10 000 metrów nie był zaliczany do grona faworytów, ale taki czas dawał mu nadzieje na solidny występ. Semirunnij sezon Pucharu Świata na tym dystansie zaczynał od startów w Grupie B, ale później zaliczył awans do najlepszej grupy, najwyżej sklasyfikowany był na 13. miejscu.
Władimir pozostał na czele po przejeździe ośmiu par, a wtedy nastąpiło czyszczenie toru. Pewne było, że minimum zajmie miejsce w TOP 15. W dziewiątej parze lepszy czas od reprezentanta Polski uzyskał reprezentant Węgier Min-Seok Kim (1:45.13), a w dziesiątej Gabriel Odor (1:45.18). Wtedy stało się jasne, że na pewno nie będzie sensacyjnego medalu, bo Władimir spadł już na trzecie miejsce.
W jedenastej parze mieliśmy kapitalny pojedynek, który stoczyli Joep Wennemars i Daniele di Stefano. Holender pobił w tym biegu rekord olimpijski, uzyskując czas 1:43.05, Włoch przejechał dystans w czasie 1:43.41. Obaj znajdowali się na czele przed startem ostatnich czterech par. W trzynastej parze Zhongyan Ning pojechał rewelacyjnie. Chińczyk na całym dystansie trzymał kapitalne tempo, które dało mu wynik 1:41.98, czyli ponad sekundę szybciej niż rekord olimpijski ustanowiony kilka minut wcześniej przez Wennemarsa. Świetnie pojechał też jego rywal w parze Kjeld Nuis. Mistrz olimpijski z dwóch ostatnich igrzysk uzyskał wynik 1:42.82.
Jordan Stolz nie zdołał zdobyć tytułu mistrza olimpijskiego na 1500 metrów. Przegrał z czasem Chińczyka, uzyskując wynik 1:42.75, dało mu to srebro. Brąz wywalczył legendarny Nuis.
