Codziennie rano o godz. 8 na jednym z kont na Instagramie ogłaszane jest miejsce – obiekt kultury czy sklep w Mediolanie, w którym od godziny 12, do wyczerpania zapasów, ma się odbywać rozdawanie przypinek.
Takich pamiątek przygotowano na igrzyska 12 wzorów – siedem przedstawia dzielnice stolicy Lombardii, cztery zabytki, a jedna specjalna: "panettone" związana jest bezpośrednio z olimpijskimi zmaganiami. Wszystkie zostały zaprojektowane specjalnie na zimowe igrzyska olimpijskie przez "YesMilano", organizację promującą turystykę w Mediolanie, we współpracy z komitetem organizacyjnym igrzysk.
"Zaraziłem się kolekcjonowaniem przypinek podczas igrzysk w Paryżu. Dostałem jedną w prezencie, a potem ktoś zaproponował mi wymianę i tak się wszystko zaczęło. Ta wymiana to spotkania z całego świata. Dzięki przypinkom można dzielić się radością z igrzysk olimpijskich" – powiedział AFP TV Nate, 47-letni mieszkaniec Milwaukee w USA.
Początek fenomenu przypinek olimpijskich to odległe czasy – służyły identyfikacji sportowców i członków delegacji. Potem stały się produktem wymiany wśród olimpijczyków, a szczególnie oficjeli, pomagającym w nawiązaniu kontaktów, poprzez wymianę tego typu gadżetów. Sponsorzy igrzysk i poszczególnych reprezentacji szybko zobaczyli, że niewielkie i tanie w produkcji przypinki to możliwość promocji firm, organizacji i konkretnych produktów, przez umieszczanie na nich swojego logo, na znacznie szerszą skalę niż delegacje sportowe. I tak przypinki pojawiły się w świecie fanów.
W Mediolanie znajduje się nawet oficjalne centrum wymiany przypinek, utworzone przez Warner Bros Discovery. Kolekcjonerzy tego typu gadżetów czuję się w nim jak w raju. Transakcje wymiany zawierane są pod wpływem impulsu, ale i po długich negocjacjach. Największym zainteresowaniem cieszą się te unikatowe plakietki, należące m.in. do najmniejszych olimpijskich reprezentacji na każdych igrzyskach, nie tylko tych zimowych Mediolan-Cortina.
