Ósme miejsce Goczała, wypadek i złamana ręka Tabina podczas 11. etapu Rajdu Dakar

Bartłomiej Tabin z zespołu Kove 450 Rally w drugim etapie 48. edycji Rajdu Dakar, między Yanbu a Al Ula w Arabii Saudyjskiej, 5 stycznia 2026 r.
Bartłomiej Tabin z zespołu Kove 450 Rally w drugim etapie 48. edycji Rajdu Dakar, między Yanbu a Al Ula w Arabii Saudyjskiej, 5 stycznia 2026 r. Photo by GIUSEPPE CACACE / AFP

11. etap Rajdu Dakar przyniósł polskiej ekipie wysokie ósme miejsce Eryka Goczała (Toyota) w kategorii samochodów, a z drugiej strony wypadek motocyklisty Bartłomieja Tabina (Kove), który złamał rękę i zakończył udział w imprezie.

Tabin upadł na początku etapu z Biszy do Al Henakiyah. Startujący trzeci raz z rzędu w Dakarze motocyklista nie doznał poważnych obrażeń.

"Uderzyłem w kamień i wysadziło mnie z motocykla. Jedna kość złamana w przedramieniu" – przekazał PAP. Jak dodał, rajd się dla niego już skończył, ale pozostanie w Arabii Saudyjskiej do ostatniego etapu.

W rywalizacji samochodów coraz bliżej odniesienia szóstego zwycięstwa w Rajdzie Dakar, a pierwszego za kierownicą Dacii, jest Ktarczyk Nasser Al-Attiyah. Na 11. etapie szansę na końcowy sukces stracił za to dotychczasowy wicelider Henk Lategan (Toyota), który jeszcze nie dojechał do mety.

Po raz kolejny bardzo dobrze zaprezentowali się Eryk Goczał i Szymon Gospodarczyk, którzy uzyskali ósmy czas.

"Bardzo dużo walki dzisiaj, bo startowaliśmy trochę z tyłu i byliśmy w kurzu. Wyprzedziliśmy z pięć ciężarówek, które bardzo z nami walczyły, 18-20 samochodów. Szybki, techniczny odcinek. Mądrze rozegraliśmy kamienie, nie złapaliśmy żadnego kapcia. Bardzo dobry dzień i jutro dobra pozycja" – cieszył się na mecie najmłodszy kierowca Energylandii, który dwa dni temu był najlepszy.

Doświadczony 55. letni Al-Attiyah w czwartek jechał spokojnym tempem, co dało mu 17. miejsce. Do zwycięzcy odcinka Szweda Mattiasa Ekstroema w Fordzie stracił 12.47.

Eryk Goczał i Szymon Gospodarczyk stracili do Ekstroema 6.18. Marek Goczał i Maciej Marton uzyskali 12. czas - 8.58 straty, a Michał Goczał z Hiszpanem Diego Ortegą zajęli 22. miejsce – 15.49 straty.

W klasyfikacji generalnej Al-Attiyah ma stosunkowo niewielką przewagę 8.40 nad 10. w czwartek Hiszpanem Nani Romą (Ford), ale do zakończenia rajdu pozostały już tylko dwa etapy – piątkowy do Janbu i krótki sobotni wokół tego miasta. Najwyżej z załóg Energylandii, na 15. miejscu plasują się Marek Goczał i Marton. Ich strata do Al-Attiyah to 1:38.43. Eryk Goczał jest 17., a Michał – 18.

Na pozycję lidera rywalizacji motocyklistów powrócił czwarty na etapie Argentyńczyk Luciano Benavides (KTM), który o zaledwie 23 sekundy wyprzedza Amerykanina Ricky’ego Brabeca (Honda). Trzeci jest Hiszpan Tosha Schareina (Honda).

Konrad Dąbrowski (KTM) w czwartek był 18., ze stratą 20.16 do zwycięzcy etapu Amerykanina Skylera Howesa. W klasyfikacji łącznej młody Polak jest 13., a w klasie Rally 2 – czwarty.

"Jechałem swoim normalnym tempem, ale miałem usterkę tylnej pompy paliwa i motor trochę tracił moc. Jak jechałem na przedniej, to było ok. Już mam trochę dość tego Dakaru, bo testuje mnie bardzo, zwłaszcza cierpliwość i wytrzymałość. Cieszę się, że zbliżamy się do końca, ale też przede wszystkim z tego, że w porównaniu do poprzedniego roku zrobiłem duży postęp i zbliżyłem się do czołówki. Gdyby nie te wcześniejsze problemy, to byłbym wyżej" – podkreślił Dąbrowski.

W klasie lekkich pojazdów SSV dobrze radzą sobie dakarowi debiutanci Maciej Oleksowicz i Marcin Sienkiewicz. Po 11 etapach zajmują 10. miejsce.

Dzielnie walczy polska ciężarówka prowadzona przez Dariusz Łyska – z doświadczonymi Jackiem Czachorem i Dariuszem Rodewaldem w załodze - która w środę miała wywrotkę, ale z wielogodzinną stratą powróciła w czwartek do rywalizacji.

W piątek uczestników Dakaru czeka 12., przedostatni etap z Al Henakiyah do Janbu o długości 720 km, w tym 311 km to odcinek specjalny.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen