W rywalizacji na 1000 metrów do polskiego medalu brakło tylko 0,07 sekundy. Damian Żurek nie krył niedosytu po tym występie, ale jednocześnie cieszył się, że trafił z formą. W sobotę stanął do finałowej rywalizacji na koronnym dystansie 500 m, w którym bukmacherzy widzieli go jako niemal pewniaka do olimpijskiego krążka.
Wśród 29 zawodników podzielonych na 15 par startowych było trzech zdecydowanie typowanych do walki o najwyższe cele: Jordan Stolz, Jenning de Boo i właśnie Damian Żurek. Polscy kibice liczyli także na dobry występ dwóch pozostałych naszych panczenistów, Piotra Michalskiego i Marka Kani.
Harmonogram zawodów zapewnił stopniowanie emocji: Stolz i De Boo zostali połączeni w parze 13, a Żurek miał jechać dopiero po nich – jako przedostatni – w parze z Sebasem Dinizem.
Od pierwszego rekordu olimpijskiego emocje tylko rosły
Dystans 500 metrów nie wybacza błędów ani na sprincie, ani na obu wirażach. Jako pierwszy poniżej 35 sekund zszedł Jeffrey Rosanelli i to on stanowił punkt odniesienia w pierwszej fazie, zepchnięty dopiero przez piątą parę Koo/Johnson kończącą fotofiniszem na granicy 0,01 s. Właśnie po nich startował pierwszy z Polaków Piotr Michalski. Jego start był świetny, ale na pełnej rundzie stracił, przegrywając z holenderskim rywalem i lądując daleko poza czołówką.
Wkrótce Zhiwen Xue i Ziwen Lian objęli prymat dla Chin. Azjatyckie podium zostało przełamane dopiero po dziewiątej parze, gdy Tatsuya Shinhama i Marek Kania pojechali świetny bieg i obaj wyprzedzili resztę stawki. To był efektowny występ Polaka, ale już moment po nim Dubreuil ustanowił rekord olimpijski (34,26 s), podnosząc poprzeczkę zawodów.
Mimo wszystko Kania trzymał się wysoko po kolejnych startach (ostatecznie ósmy), zepchnięty tuż przed kluczową parą soboty: Jordan Stolz i Jenning de Boo ruszyli bardzo dobrze i obaj zgłosili akces do podium pierwszymi wynikami poniżej 34 sekund! Ich przejazdy chyba przekroczyły oczekiwania samych zawodników, obaj pobili świeży jeszcze rekord olimpijski.
Jadący w przedostawniej parze Damian Żurek wiedział, że trzeba wspiąć się na wyżyny. Na pierwszych stu metrach minimalnie tracił i choć do końca walczył o wynik, to wkrótce wszystko stało się jasne: poza podium o 0,09 sekundy!
Klasyfikacja końcowa finału na 500 metrów
1. Jordan Stolz - 33,77 s
2. Jenning de Boo - 33,88 s
3. Laurent Dubreuil - 34,26 s
4. Damian Żurek - 34,35 s
5. Sebas Diniz - 34,461 s
6. Tatsuya Shinhama - 34,466 s
7. Tingyu Gao - 34,47 s
8. Marek Kania - 34,48
9. Yevgeniy Koshkin - 34,56 s
10. Wataru Morishige - 34,62 s
11. Zhiwen Xue - 34,66 s
12. Jun-Ho Kim - 34,68 s
13. Bjorn Magnussen - 34,72 s
14. Ziwen Lian - 34,76 s
15. Kyung-Min Koo - 34,80 s
16. Anders Johnson - 34,81 s
17. Jeffrey Rosanelli - 34,82 s
18. Marten Liiv -34,83 s
19. Katsuhiro Kuratsubo - 34,85 s
20. Nil Llop Izquierdo - 34,86 s
21. Joep Wennemars - 34,89 s
22. Cooper McLeod - 34,90 s
23. Cedrick Brunet - 34,95 s
24. Piotr Michalski - 35,10 s
25. Moritz Klein - 35,21 s
26. Henrik Fagerli Rukke - 35,38 s
27. Zach Stoppelmoor - 35,42 s
28. Hendrik Dombek - 35,46 s
29. Ignaz Gschwentner – 36,07 s
