Bezsprzecznie największym hitem 3. kolejki było starcie dwóch niepokonanych potęg – PSG i Barcelona po dwóch meczach dzieliły szczyt tabeli Ligi Mistrzów, a w Parc des Princes obrońcy trofeum mieli szansę przerwać fantastyczną serię 11 zwycięstw Barcy we wszystkich meczach sezonu. Tym większą, że przed El Clasico Hansi Flick nieco zmienił skład.
Sprawdź szczegóły meczu PSG – Barcelona
Mocna pierwsza połowa z tylko jednym golem
Gospodarze wydawali się zdeterminowani potwierdzić formę sprzed tygodnia (4:2 z City), gdy Fabian Ruiz w ciągu minuty zdołał trafić w słupek, choć po spalonym. Na początku 5. minuty Ousmane Dembele jako pierwszy testował Joana Garcię, zanim goście złapali nieco wiatru w żagle.
Po sześciu minutach sygnał do ataku Barcelonie dał indywidualnym rajdem Pedri, a po 12 minutach Dani Olmo uderzał blisko słupka. Z kolei Raphinha wydawał się o włos od gola w 18. minucie, gdy Lucas Hernandez w ostatniej chwili zatrzymał jego rajd. Brazylijczyk zdołał przetestować Safonowa w 20. minucie, bez konsekwencji.
Wydawało się, że zejście Dembele w 20. minucie pomoże Blaugranie, jednak gospodarze odzyskali następnie inicjatywę i Ferran powinien był skarcić byłych kolegów w 25. minucie. Miał fantastyczną okazję, ale trafił tylko w twarz Garcii, który dzielnie przyjął cios piłką.
Bramkarz Katalończyków imponował formą, gdy od 29. minuty bronił kolejno strzały Ferrana, Ruiza, a potem Kwaracchelii. Z jedną z dobitek Hakimiego pomógł blok obronny. Czyste konto stało się jednak nierealne w 38. minucie. Bramkarz Barcy nie zdołał zatrzymać fantastycznego uderzenia Desire Doue z 17 metrów, mieszcząc piłkę między Cubarsim a Martinem.
W poszukiwaniu wyrównania Gordon doszedł do sytuacji sam na sam w 40. minucie (Safonow górą), ale na więcej miejscowi Barcelonie nie pozwolili. Szczególnie imponował Joao Neves, który wydawał się nieodzowny w budowie ataków PSG. Pierwszą połowę zakończyło potężne uderzenie Kwary z dystansu.

Wymiana ciosów po przerwie dla PSG
Po zmianie stron wydawało się, że to gospodarze pójdą za ciosem, gdy w 51. minucie Achraf Hakimi obił żebra skracającego kąt Garcii. Jednak to Barcelona wyprowadziła skuteczny cios cztery minuty później. Świetnie utrzymał się z piłką w środkowej strefie Fermin i wypuścił Xaviego Esparta na bramkę. Ten nie zważał na asekurację po obu stronach i mocnym uderzeniem zdołał przełamać ręce Safonowa, dając 1:1.
Strata gola nie była jedynym problemem PSG. Z kontuzjami równocześnie musieli zejść jeszcze Marquinhos i Kwaracchelia, choć ten ostatni nie był w stanie iść sam. Podpierany przez dwie osoby opuścił pole gry, a Barca kompletnie przejęła kontrolę nad grą w kolejnych fragmentach.
Dopiero na 20 minut przed końcem PSG odzyskało inicjatywę. Pierwszy strzał udało się zablokować, moment później Ferran uderzył w słupek, potwierdzając koszmarną nieskuteczność. Ale Paryżanie odpowiedzieli wreszcie po rzucie rożnym, gdy walkę o górną piłkę z Gordonem wygrał Lucas Hernandez i uderzył celnie na 2:1.
Mimo wymuszonych zmian kadrowych Paryżanie wydawali się trzymać kontrolę. Z błędu wyprowadził ich dopiero w 79. minucie Lamine Yamal. Jego solowa ucieczka przez Zaire-Emerym wydawała się skazana na porażkę, a nastolatek spod końcowej linii jakimś cudem zmieścił piłkę nad ramieniem Safonowa w najwęższym prześwicie i zapewnił wyrównanie.
Popis młodego Hiszpana nie dał radości na długo, bowiem już dwie minuty później Paryżanie mieli na tablicy 3:2. Tym razem piłka po wrzutce z prawej wróciła przed pole karne Barcy, gdzie czekał i mierzył już Vitinha. Huknął z lekkim kozłem i zdołał oszukać Garcię strzałem wsuniętym pod sam słupek.
Nie było to ostatnie słowo PSG, bowiem pięć minut później ponownie prawą stroną piłkę wprowadził Achraf Hakimi. Tym razem wystarczyły proste środki, bo Fabian Ruiz tylko czekał na delikatne trącenie piłki do siatki Barcelony z metra.
Choć stracili trzech kluczowych piłkarzy z powodu kontuzji, Paryżanie wypunktowali Barcę, której zwycięski marsz w kampanii 2026/27 kończy się w Paryżu. A PSG umacnia się na szczycie rozgrywek, w których tytułu broni.

