Zheng triumfowała w Pekinie, pokonując w finale Mirrę Andriejewę 7:5 6:4. Był to jej pierwszy tytuł WTA od ponad dwóch lat. Jak wyjaśniła mistrzyni olimpijska z Paryża 2024, od powrotu po kontuzji łokcia, z powodu której spadła z najwyższej w karierze czwartej pozycji w rankingu WTA w zeszłym roku na 160. miejsce, rozegrała bardzo wymagającą serię meczów podczas US Open, Billie Jean King Cup oraz China Open i jej organizm jest wyczerpany intensywnością spotkań. Chinka dodała, że nie może się doczekać powrotu na Wuhan Open w przyszłym roku.
Przed rozpoczęciem zeszłotygodniowego turnieju w ojczyźnie, do którego przystąpiła dzięki "dzikiej karcie", zajmowała 54. miejsce w świecie, a teraz – jak poinformowała WTA – przesunęła się na 23. lokatę.
Również finalistka imprezy w Pekinie Andriejewa, która awansowała na trzecie miejsce w rankingu WTA, wycofała się z rywalizacji w Wuhan, a jako powód swojej nieobecności wskazała "zmianę w harmonogramie startów".
Miejsce obu zawodniczek w drabince turnieju w Wuhan zajęły tzw. szczęśliwe przegrane (lucky losers) z kwalifikacji — Węgierka Anna Bondar i Kolumbijka Camila Osorio.
