Tantashev początkowo nakazał kontynuować grę po tym, jak Desire Doue upadł po starciu z Diego Gomezem, ale zmienił zdanie po wezwaniu do monitora VAR.
"Widziałem to na ekranie VAR, gdy analizowali tę sytuację" - powiedział Alfaro. “Stałem za sędzią i nie mogę być obiektywny. Sędzia ma pierwsze wrażenie. Mówi, że zawodnik się rzucił, próbując wymusić kontakt. Potem VAR potwierdza, że to rzut karny, według nich. Zamierzam przyjrzeć się temu dokładniej. I kiedy oglądam tę akcję, oczywiście, on jest w powietrzu, jest bardzo zręczny i potrafi się poruszać na tak małej przestrzeni".
Alfaro podkreślał przed meczem, że to, co osiągnęła jego drużyna, jest wyjątkowe.
Jego rodacy zapewne się z tym zgodzą, a prezydent Paragwaju Santiago Pena ogłosił wtorek świętem narodowym po sensacyjnym zwycięstwie nad Niemcami w rzutach karnych w 1/16 finału.
Jednak Alfaro przyznał, że zakończenie turnieju przyniosło mieszane uczucia, bo Paragwaj był blisko wyeliminowania dwukrotnych mistrzów świata.
"Opuszczam mundial ze spokojem, wiedząc, że zagraliśmy" - powiedział Alfaro. "Jest mi smutno, bo chciałem zajść dalej, a porażka nigdy nie daje radości, to oczywiste. Nie lubię przegrywać w niczym. I jak mówiłem drużynie w szatni, jeśli chcesz być zwycięzcą, najpierw musisz nauczyć się przegrywać”.
Kontrakt Alfaro wygasa z końcem roku, a 63-letni Argentyńczyk, który większość kariery spędził w rodzimej lidze, przyznał, że nie wie, co przyniesie przyszłość. Jednocześnie nie kryje ogromnej wdzięczności wobec swojego przybranego kraju.
"Dziś mam otwarte rany. Krwawię. Nie potrafię teraz naprawdę się zastanowić, bo jestem przytłoczony. Myślę, że muszę poczekać, aż emocje opadną” - powiedział Alfaro. "Musi się zrobić spokojniej i wtedy zobaczymy, co dalej. Szczerze mówiąc, nie wiem, co zrobię zawodowo. Dla mnie nie ma lepszego miejsca niż Paragwaj. Kraj otworzył przede mną drzwi, kluby otworzyły przede mną drzwi, relacje z zawodnikami, wdzięczność, jaką czuję wobec wszystkich".
