Goście trenowali w ośrodku Cantera należącym do Pumas UNAM po przylocie do Meksyku w piątek, mając okazję po raz pierwszy poczuć różnicę wysokości przed starciem z niepokonanym Meksykiem wspieranym przez żywiołową publiczność.
"Jesteśmy w ikonicznym miejscu, na legendarnym stadionie, przed wielkim meczem, spotkaniem fazy pucharowej z Meksykiem na Azteca" - powiedział Tuchel dziennikarzom. "To wyjątkowy mecz i wielka scena, i czujemy to".
Dużo uwagi poświęcono wysokości 2200 metrów n.p.m. w Meksyku, gdyż Anglia miała tylko cztery dni przerwy po zwycięstwie w 1/16 finału nad DR Konga przed niedzielnym spotkaniem.
Zawodnicy Anglii jednak wyglądali na zrelaksowanych podczas piętnastu minut treningu otwartego dla mediów, żartując między sobą i uśmiechając się podczas rozgrzewki.
Tuchel przyznał, że warunki były odczuwalne podczas pierwszego treningu w stolicy i podkreślił, że jego piłkarze nie będą szukać w nich wymówki.
"Zawodnicy poczuli to już w pierwszych minutach treningu, ale im dłużej trwały zajęcia, tym lepiej sobie z tym radzili" - powiedział Niemiec. "Tak po prostu jest."
Selekcjoner Anglii odrzucił też sugestie, że jego drużyna spodziewa się wrogiego przyjęcia, mimo gry przeciwko współgospodarzom przy gorąco dopingującej publiczności.
"Nie spodziewam się wrogiej atmosfery" - powiedział. "Myślę, że będzie emocjonalnie i pełno wsparcia dla gospodarzy. Wysokość – taka jest. Kibice – taka jest. Musimy pokonać przeszkody, ale mamy ducha, zaangażowanie, czystą wolę i jedność w drużynie, by sobie z tym poradzić".
Pomocnik Jordan Henderson podkreślił, że Anglia skupiła się na randze wydarzenia, a nie na trudnościach z nim związanych.
"Nie ma nic większego niż gra z Meksykiem w Meksyku, na tym stadionie" - powiedział 36-latek. "To niesamowite wydarzenie dla wszystkich. Meksyk to bardzo mocny zespół. To będzie naprawdę trudny test, ale wszyscy nie mogą się doczekać tego meczu".
Henderson powtórzył słowa selekcjonera, że Anglia koncentruje się na tym, na co ma wpływ.
"Wszystko, na co nie mamy wpływu, jak wysokość czy godzina rozpoczęcia meczu, nie zależy od nas" - powiedział. "Dla nas liczy się pełne skupienie na zadaniu. Bez wymówek. Jesteśmy gotowi".
Anglia wraca na Azteca do meczu o stawkę po raz pierwszy od ćwierćfinału mistrzostw świata 1986, kiedy przegrała z późniejszymi mistrzami – Argentyną, spotkanie zapamiętane z powodu „Ręki Boga” Diego Maradony oraz jego genialnej solowej akcji, później nazwanej „Golem Stulecia”.
Tuchel odrzucił sugestie, że niedzielny mecz ma jakikolwiek wymiar rewanżu.
"Nie jesteśmy tu po zemstę" - powiedział. "Chcemy napisać własną historię. Jesteśmy w dobrych nastrojach i gotowi na jutro".
