"Roland Garros oglądałam już jako dziecko i marzyłam, że kiedyś tu zwyciężę. Nie mogę uwierzyć, że teraz trzymam w rękach to piękne trofeum" - powiedziała Mirra Andriejewa po tym, jak w finale French Open bez problemów wywiązała się z roli zdecydowanej faworytki, gładko pokonała rewelacyjną finalistkę Maję Chwalińską 6:3, 6:2 i wzniosła nad głowę trofeum za zwycięstwo w paryskim Szlemie.
Nastolatka w pierwszej kolejności wyraziła podziw dla drogi Mai w rozgrywkach. "Gratulacje dla Mai za te niesamowite trzy tygodnie. Przejście przez kwalifikacje, wygranie tak wielu meczów, pokonanie tak wielu zawodniczek… Gratulacje też dla twojego teamu, zrobili świetną robotę. Jesteś trudną do odczytania rywalką, nie chciałabym z tobą znowu grać (śmiech), życzę ci wszystkiego dobrego i mam nadzieję… no dobra, mam nadzieję, że zagramy jeszcze finały w przyszłości" - mówiła przejęta Rosjanka.
"Chciałabym podziękować mojemu zespołowi. Wiem, że nie zawsze jest ze mną łatwo, ale dziękuję wam za to, że przesuwacie moje granice i dbacie o to, żebym pracowała nad sobą nawet wtedy, gdy nie mam na to ochoty" - powiedziała Andriejewa. Nastolatka dzięki zdobyciu pierwszego tytułu wielkoszlemowego awansuje na pierwsze miejsce w rankingu Race za bieżący sezon. W światowym rankingu WTA przesunie się na szóste miejsce.
Imiennie wyróżniła przede wszystkim swoją trenerkę, Conchitę Martinez, która tu w Paryżu dotarła do finału. "Chcę szczególnie podziękować Conchicie. Za cierpliwość, jaką do mnie ma, i za czas, który poświęca, by pomóc mi rozwijać się jako tenisistka i jako człowiek, dzieląc się ze mną swoim doświadczeniem i wiedzą" - kontynuowała.
Andriejewa podziękowała także pozostałym członkom zespołu, rodzicom oraz psycholożce sportowej. Kilka zdań wygłosiła również po francusku, czym zyskała sympatię publiczności. W długim przemówieniu kontynuowała i ponownie nie zawiodła, gdy podtrzymała jedną ze swoich tradycji po zdobyciu tytułu.
"Na koniec chcę podziękować także samej sobie, przede wszystkim za wiarę we własne możliwości i za to, że na korcie zawsze daję z siebie sto procent, nawet gdy jest ciężko" - powiedziała.
"Każdego dnia staram się być lepszym człowiekiem i lepszą zawodniczką. Wierzę, że potrafię walczyć z wieloma demonami, które noszę w sobie. Dziękuję sobie za to, jak ciężko pracuję i że zawsze staram się dawać z siebie maksimum" - dodała w kurtce z napisem "Chcę podziękować samej sobie".
Andriejewa została najmłodszą zwyciężczynią paryskiego Szlema od 1992 roku, kiedy na kortach ziemnych Roland-Garros triumfowała 18-letnia Monica Seles. Jednocześnie dołączyła do grona najmłodszych mistrzyń wielkoszlemowych XXI wieku – młodsza przy zdobyciu pierwszego tytułu była tylko Maria Szarapowa na Wimbledonie 2004 i Emma Raducanu na US Open 2021.
