Nienajlepsze ostatnio wyniki mogły spowodować, że nie zawiesiła sobie poprzeczki zbyt wysoko, a brak wygórowanych oczekiwań mógł się przełożyć na swobodniejszą grę.
"Nie miałam żadnych oczekiwań wobec części sezonu na kortach ziemnych, więc i presji nie było żadnej. Podchodziłam do tego bardzo spokojnie" – wskazała urodzona w Moskwie 27-letnia zawodniczka.
Sportowych wspomnień z Paryża nie mogła mieć do tej pory zbyt miłych, bo choć należy do szerokiej światowej czołówki, to na kortach im. Rolanda Garrosa wcześniej tylko dwa lata temu wygrała mecz. Poza tym trzykrotnie odpadła w 1. rundzie, a cztery razy nie do przejścia okazały się dla niej kwalifikacje.
W tej edycji rozkręca się z pojedynku na pojedynek, a w 1/8 finału wyeliminowała reprezentującą Austrię swoją rodaczkę Anastasię Potapovą, wygrywając 10-7 w super tie-breaku trzeciego seta, w którym było już 4-1 dla rywalki.
"Jestem niesamowicie dumna, że to przetrwałam i gram dalej. Trochę trudno mi w to uwierzyć. Mecz był wyjątkowo długi i zacięty. Może dlatego, że świetnie się znamy od lat" – wspomniała.
W czwartek po raz drugi zagra w wielkoszlemowym ćwierćfinale. Na tym etapie wystąpiła dotychczas tylko w Australian Open 2024. Będzie to jednocześnie zaledwie piąty w karierze 24. obecnie rakiety świata ćwierćfinał na "cegle".
Rosjanka popełniła w spotkaniu z Potapovą aż 58 niewymuszonych błędów, ale ostatecznie zeszła z kortu jako zwyciężczyni.
"W pewnym momencie powiedziałam sobie, że już nieważne, co się stanie. Starałam się przede wszystkim uspokoić, zrelaksować, wyrównać oddech, ale jednak nerwy brały górę. Udało się jednak doprowadzić na szczęśliwego zakończenia" – nadmieniła Kalinska, która najwyżej dotarła do 11. pozycji na liście WTA.
W dorobku ma tylko jeden zawodowy turniejowy triumf – w 2023 roku w imprezie WTA 125 w Midland w Teksasie. W "pełnoprawnym" tourze trzykrotnie była w finale, m.in. w 2024 roku w Dubaju, gdzie w półfinale ograła Igę Świątek.
Zawodniczka trenowana przez Argentynkę Patricię Tarabini wywodzi się ze sportowej rodziny – jej rodzice grali zawodowo w badmintona, a brat trenuje piłkę nożną.
Przygodę z tenisem zaczęła w wieku pięciu lat. Nie miała jednego sportowego idola, ale najbardziej lubiła oglądać w akcji Belgijki Justine Henin i Kim Clijsters oraz Hiszpana Rafaela Nadala i Szwajcara Rogera Federera. Poza kortem lubi oglądać koszykówkę, gotować i chodzić na zakupy. Ma dwa psy, przy czym pomsky, który wabi się Kobe, podróżuje z nią przez większość czasu po całym świecie.
