Betis wykorzystał serię błędów w defensywie, by trzykrotnie trafić do siatki w pierwszej połowie za sprawą Rodrigo Riquelme, Nelsona Deossy i Pablo Fornalsa, a Arsenal odpowiedział golem Piero Hincapie tuż po upływie pół godziny gry.
„Bardzo rozczarowani, dostali mocno w kość. Są wściekli, ale to dobrze. Tego właśnie potrzebujemy” - powiedział Arteta dziennikarzom. „Oczywiście są rzeczy do poprawy, można też wyciągnąć pozytywy z tego meczu, a czasem zły wynik potrafi jeszcze bardziej rozpalić sportową złość”.
Arsenal musiał sobie radzić bez kilku kluczowych zawodników, w tym Declana Rice’a, Bukayo Saki, Eberechiego Eze i Noniego Madueke, a Martin Odegaard dopiero niedawno wznowił indywidualne treningi.
Mistrzowie Anglii wystawili jednak mocny skład, a od pierwszej minuty zagrali Viktor Gyokeres, Kai Havertz oraz nowy nabytek Christos Tzolis.
Pomocnik Louie Copley doznał kontuzji kolana krótko po wejściu na boisko z ławki rezerwowych i Arteta obawia się, że 19-latek mógł odnieść poważny uraz.
„Szczerze mówiąc, jestem dość zaniepokojony losem tego chłopaka, bo mechanizm urazu nie wygląda najlepiej, a objawy już teraz są niepokojące" - przyznał trener. „Musimy poczekać na jutrzejsze badanie. Trzymam kciuki, żeby nie okazało się to nic poważnego”.
Arsenal rozpocznie sezon Premier League meczem z Coventry City 21 sierpnia.
