Ekwador awansował z fazy grupowej po zwycięstwie 2:1 nad Niemcami, choć w dwóch pierwszych meczach zdobył tylko jeden punkt. Teraz zmierzy się z Meksykiem, który wygrał wszystkie trzy spotkania grupowe, strzelając sześć goli i nie tracąc żadnego.
"Przewidywania przestały mieć znaczenie już dawno temu" - powiedział Beccacece. "Skreślano nas... W piłce nożnej nie ma przewidywań, liczy się tylko to, co dzieje się na boisku".
Ekwador miał przed wtorkowym meczem dziewięciogodzinną podróż. "Planowaliśmy dotrzeć na miejsce o 17:00. Ostatecznie przyjechaliśmy o 20:20. Nie znamy powodu opóźnienia" - przyznał Beccacece.

Mimo problemów logistycznych trener nie zamierzał szukać wymówek. "Jedziemy, rywalizujemy i gramy – bez narzekań i usprawiedliwień. Jestem wdzięczny. Może wyglądamy na zmęczonych, ale jak mógłbym się złościć, skoro jesteśmy na mistrzostwach świata?" dodał.
Wysokie położenie stadionu Azteca oraz nieprzychylna, głośna publiczność to dodatkowe wyzwania dla Ekwadoru w próbie sforsowania defensywy Meksyku.
"Meksyk ma prawdziwą twierdzę na tym legendarnym stadionie... Nam zawsze jest trudno, dlatego traktujemy to jako piękne wyzwanie" - powiedział Beccacece.
