Biało-czerwoni jadą po marzenia. Reprezentacja Polski wystąpi na Mistrzostwach Europy w Minifutbolu

Biało-czerwoni jadą po marzenia. Reprezentacja Polski wystąpi na Mistrzostwach Europy w Minifutbolu
Biało-czerwoni jadą po marzenia. Reprezentacja Polski wystąpi na Mistrzostwach Europy w MinifutboluPolska Federacja Minifutbolu

Już w dniach 27 maja – 4 czerwca w słowackiej Bratysławie odbędzie się kolejna edycja Mistrzostw Europy w Minifutbolu. Wśród 24 najlepszych reprezentacji Starego Kontynentu zobaczymy także Polskę, która w fazie grupowej zmierzy się z Węgrami, Kazachstanem i Słowenią. Dla biało-czerwonych będzie to dopiero trzeci występ na turnieju rangi mistrzowskiej, a kadra w 2026 roku została objęta Patronatem Honorowym Ministerstwa Sportu i Turystyki. Zespół dowodzony przez Rafała Ślubowskiego na Słowację jedzie ze sporymi nadziejami, a celem minimum jest awans do ćwierćfinału.

Czym jest minifutbol?

Minifutbol to nic innego jak piłka nożna sześcioosobowa. Strukturą gry przypomina nieco futsal, lecz jednocześnie znajdziemy tu wiele różnic. Przede wszystkim mecze nie odbywają się na hali, a na sztucznej trawie. Spotkania toczone są w formacie 2x25 minut, piłką specjalnie przystosowaną do tego rodzaju nawierzchni. Inne rozmiary mają także bramki – w przypadku turniejów międzynarodowych jest to 4x2 metry. W przeciwieństwie do futsalu, w minifutbolu nie uświadczymy również zasady o akumulowanych faulach, częścią wspólną pozostają natomiast tzw. zmiany lotne, co oznacza, że gracz po zejściu na ławkę ponownie może powrócić na plac gry.

Historia reprezentacji Polski w minifutbolu

Piłka nożna sześcioosobowa w ostatnich latach rozwija się niezwykle dynamicznie, czego świadkami jesteśmy też w naszym kraju. Polska Federacja Minifutbolu została założona w 2021 roku, natomiast w lipcu 2023 roku do życia powołano narodową reprezentację. Pierwszym selekcjonerem został Rafał Ślubowski, a jego asystentem – Bartosz Przyborek. Ten duet pracuje zresztą aż do dziś, a jedyna zmiana zaszła na stanowisku szkoleniowca bramkarzy, gdzie Dariusza Brzostowskiego zastąpił Arkadiusz Białostocki. Sztab szkoleniowy od samego początku ostro zabrał się do pracy i w efekcie już rok później mogliśmy zobaczyć biało-czerwonych na pierwszym dużym turnieju.

Mistrzostwa Europy, rozgrywane w 2024 roku w Sarajewie, były debiutem reprezentacji Polski na turnieju rangi mistrzowskiej. Dodajmy, że debiutem całkiem udanym, ponieważ – pomimo porażek z Węgrami i Rumunią – podopieczni Ślubowskiego w ostatnim meczu fazy grupowej rozgromili Turcję 7:1, rzutem na taśmę meldując się w 1/8 finału. Tam niestety lepsi okazali się Czarnogórcy, zwyciężając 4:2, lecz mimo porażki Polacy pozostawili po sobie pozytywne wrażenie.

Także na etapie 1/8 finału zakończyła się przygoda biało-czerwonych podczas rozgrywanych rok później Mistrzostw Świata w minifutbolu. Tym razem najlepsze drużyny z całego globu zjechały do azerskiego Baku. Nasi reprezentanci już na inaugurację sprawili nie lada niespodziankę, pokonując 2:1 jednego z faworytów do końcowego triumfu – Kazachstan. Status niepokonanych utrzymali aż do końca fazy grupowej, a remisy z USA (0:0) oraz Bośnią i Hercegowiną (1:1) zapewniły im drugie miejsce w grupie. W walce o ćwierćfinał zmorą ponownie okazali się Czarnogórcy, choć przebieg spotkania był zupełnie inny niż przed rokiem, a wygrana rywali 1:0 – bardzo szczęśliwa.

Cel na ME 2026? Rozegrać o jeden mecz więcej niż w Sarajewie i Baku

"Jako selekcjoner mam obowiązek komunikować w szatni, że jedziemy po medale! Patrząc jednak na chłodno, liczy się dla mnie progres względem poprzednich turniejów. Podczas ME 2024 i MŚ 2025 zagraliśmy po cztery mecze, tym razem chciałbym więc, abyśmy zagrali ich minimum pięć, co oznaczałoby awans przynajmniej do ćwierćfinału" – podkreśla w rozmowie z PFM selekcjoner Rafał Ślubowski, pytane o cele względem zbliżających się ME. Jego słowa doskonale pokazują, że przed zbliżającym się turniejem biało-czerwoni czują się naprawdę mocni.

Czy losowanie fazy grupowej okazało się sprzyjające? Trudno powiedzieć. Biało-czerwoni losowani byli z trzeciego koszyka, a los przydzielił im reprezentacje Węgier (27 maja, godz. 10:30), Kazachstanu (28 maja, godz. 16:00) oraz Słowenii (29 maja, godz. 20:00). Wyzwaniem będą zwłaszcza dwa pierwsze pojedynki, rywale są bowiem – przynajmniej w teorii – wyżej notowani. Ambicje naszych zawodników są jednak wysokie i – co najważniejsze – niebezpodstawne. Zespół ten robi rokroczny progres, a kolejny krok będzie chciał wykonać na bratysławskiej arenie.

Co czeka nas w Bratysławie?

Minifutbol to wciąż młoda, choć niezwykle prężnie rozwijająca się dyscyplina. Najlepszym potwierdzeniem tych słów jest fakt, że budżet ubiegłorocznych Mistrzostw Świata w Baku wyniósł blisko 4 miliony euro. Turniej był rozgrywany w National Gymnastics Arenie w Baku, specjalnie na tę okazję przysposobionej do gry w piłkę nożną sześcioosobową, a gwiazdą ceremonii losowania grup był Nani – znakomity portugalski piłkarz, mistrz Europy z 2016 roku i zawodnik mający w CV takie kluby jak m.in. Sporting CP, Manchester United czy Lazio.

Znakomitą otoczkę powinny mieć także zbliżające się Mistrzostwa Europy. Bratysława dysponuje bowiem znakomitym obiektem (Ondrej Nepala Stadium – na co dzień wykorzystywany do rozgrywek hokeja), a jego pojemność wynosi blisko 10 tysięcy osób. Co więcej, bilety rozchodzą się niczym "ciepłe bułeczki", co zapowiada fantastyczną atmosferę podczas każdego ze spotkań.

Reprezentacja Polski w fazie grupowej zmierzy się z Węgrami (27 maja, godz. 10:30), Kazachstanem (28 maja, godz. 16:00) oraz Słowenią (29 maja, godz. 20:00). Transmisje na żywo każdego z tych spotkań przeprowadzi Polska Federacja Minifutbolu.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen