Czym jest minifutbol?
Minifutbol to nic innego jak piłka nożna sześcioosobowa. Strukturą gry przypomina nieco futsal, lecz jednocześnie znajdziemy tu wiele różnic. Przede wszystkim mecze nie odbywają się na hali, a na sztucznej trawie. Spotkania toczone są w formacie 2x25 minut, piłką specjalnie przystosowaną do tego rodzaju nawierzchni. Inne rozmiary mają także bramki – w przypadku turniejów międzynarodowych jest to 4x2 metry. W przeciwieństwie do futsalu, w minifutbolu nie uświadczymy również zasady o akumulowanych faulach, częścią wspólną pozostają natomiast tzw. zmiany lotne, co oznacza, że gracz po zejściu na ławkę ponownie może powrócić na plac gry.
Historia reprezentacji Polski w minifutbolu
Piłka nożna sześcioosobowa w ostatnich latach rozwija się niezwykle dynamicznie, czego świadkami jesteśmy też w naszym kraju. Polska Federacja Minifutbolu została założona w 2021 roku, natomiast w lipcu 2023 roku do życia powołano narodową reprezentację. Pierwszym selekcjonerem został Rafał Ślubowski, a jego asystentem – Bartosz Przyborek. Ten duet pracuje zresztą aż do dziś, a jedyna zmiana zaszła na stanowisku szkoleniowca bramkarzy, gdzie Dariusza Brzostowskiego zastąpił Arkadiusz Białostocki. Sztab szkoleniowy od samego początku ostro zabrał się do pracy i w efekcie już rok później mogliśmy zobaczyć biało-czerwonych na pierwszym dużym turnieju.
Mistrzostwa Europy, rozgrywane w 2024 roku w Sarajewie, były debiutem reprezentacji Polski na turnieju rangi mistrzowskiej. Dodajmy, że debiutem całkiem udanym, ponieważ – pomimo porażek z Węgrami i Rumunią – podopieczni Ślubowskiego w ostatnim meczu fazy grupowej rozgromili Turcję 7:1, rzutem na taśmę meldując się w 1/8 finału. Tam niestety lepsi okazali się Czarnogórcy, zwyciężając 4:2, lecz mimo porażki Polacy pozostawili po sobie pozytywne wrażenie.
Także na etapie 1/8 finału zakończyła się przygoda biało-czerwonych podczas rozgrywanych rok później Mistrzostw Świata w minifutbolu. Tym razem najlepsze drużyny z całego globu zjechały do azerskiego Baku. Nasi reprezentanci już na inaugurację sprawili nie lada niespodziankę, pokonując 2:1 jednego z faworytów do końcowego triumfu – Kazachstan. Status niepokonanych utrzymali aż do końca fazy grupowej, a remisy z USA (0:0) oraz Bośnią i Hercegowiną (1:1) zapewniły im drugie miejsce w grupie. W walce o ćwierćfinał zmorą ponownie okazali się Czarnogórcy, choć przebieg spotkania był zupełnie inny niż przed rokiem, a wygrana rywali 1:0 – bardzo szczęśliwa.
Cel na ME 2026? Rozegrać o jeden mecz więcej niż w Sarajewie i Baku
"Jako selekcjoner mam obowiązek komunikować w szatni, że jedziemy po medale! Patrząc jednak na chłodno, liczy się dla mnie progres względem poprzednich turniejów. Podczas ME 2024 i MŚ 2025 zagraliśmy po cztery mecze, tym razem chciałbym więc, abyśmy zagrali ich minimum pięć, co oznaczałoby awans przynajmniej do ćwierćfinału" – podkreśla w rozmowie z PFM selekcjoner Rafał Ślubowski, pytane o cele względem zbliżających się ME. Jego słowa doskonale pokazują, że przed zbliżającym się turniejem biało-czerwoni czują się naprawdę mocni.
Czy losowanie fazy grupowej okazało się sprzyjające? Trudno powiedzieć. Biało-czerwoni losowani byli z trzeciego koszyka, a los przydzielił im reprezentacje Węgier (27 maja, godz. 10:30), Kazachstanu (28 maja, godz. 16:00) oraz Słowenii (29 maja, godz. 20:00). Wyzwaniem będą zwłaszcza dwa pierwsze pojedynki, rywale są bowiem – przynajmniej w teorii – wyżej notowani. Ambicje naszych zawodników są jednak wysokie i – co najważniejsze – niebezpodstawne. Zespół ten robi rokroczny progres, a kolejny krok będzie chciał wykonać na bratysławskiej arenie.
Co czeka nas w Bratysławie?
Minifutbol to wciąż młoda, choć niezwykle prężnie rozwijająca się dyscyplina. Najlepszym potwierdzeniem tych słów jest fakt, że budżet ubiegłorocznych Mistrzostw Świata w Baku wyniósł blisko 4 miliony euro. Turniej był rozgrywany w National Gymnastics Arenie w Baku, specjalnie na tę okazję przysposobionej do gry w piłkę nożną sześcioosobową, a gwiazdą ceremonii losowania grup był Nani – znakomity portugalski piłkarz, mistrz Europy z 2016 roku i zawodnik mający w CV takie kluby jak m.in. Sporting CP, Manchester United czy Lazio.
Znakomitą otoczkę powinny mieć także zbliżające się Mistrzostwa Europy. Bratysława dysponuje bowiem znakomitym obiektem (Ondrej Nepala Stadium – na co dzień wykorzystywany do rozgrywek hokeja), a jego pojemność wynosi blisko 10 tysięcy osób. Co więcej, bilety rozchodzą się niczym "ciepłe bułeczki", co zapowiada fantastyczną atmosferę podczas każdego ze spotkań.
Reprezentacja Polski w fazie grupowej zmierzy się z Węgrami (27 maja, godz. 10:30), Kazachstanem (28 maja, godz. 16:00) oraz Słowenią (29 maja, godz. 20:00). Transmisje na żywo każdego z tych spotkań przeprowadzi Polska Federacja Minifutbolu.
