Spotkanie rozgrywane na kameralnym stadionie w Nadrenii Północnej-Westfalii rozpoczęło się dla gości znakomicie. Już w pierwszej akcji Adam Daghim uciekł obrońcom lewą stroną boiska i wycofał piłkę do Dzenana Pejcinovicia, a ten precyzyjnym strzałem tuż przy słupku otworzył wynik starcia.
Gospodarze nie zamierzali jednak się poddawać i tracić czasu, od razu ruszając do odrabiania strat. Początkowo mimo przejęcia inicjatywy mieli spore problemy z przebiciem się przez defensywę przeciwników, ale piłkarze Wolfbsurga sami ułatwili im zadanie. Joakim Maehle w krótkim odstępie czasu - najpierw po kłótni z sędzią, a następnie po ostrym faulu - otrzymał dwie żółte kartki i jeszcze przed upływem pierwszego kwadransa osłabił drużynę.
Podopieczni Ralfa Kettemanna poczuli się pewnie i zwiększyli intensywność ataków, a Kamil Grabara miał coraz więcej pracy. Bramkarz zatrzymał m.in. groźny strzał Santiago Castanedy, ale w końcu musiał skapitulować. W 39. minucie Calvin Brackelman głową przedłużył dośrodkowanie z prawej strony, a do piłki dopadł Filip Bilbija i doprowadził do wyrównania. Jeszcze przed przerwą Polak zapobiegł większej stracie, tym razem popisując się paradą po uderzeniu Laurina Curdy.
Bezzębne Wilki
Po zmianie stron wciąż dominowali gospodarze. Wkrótce po rozpoczęciu drugiej odsłony drużynę "Wilków" uratował Jeanuel Belocian, wybijając z linii bramkowej strzał głową Sebastiana Klaasa. Następnie idealną szansę zmarnował Stefano Marino, uderzając obok bramki, a po kolejnej próbie Klaasa piłka po rykoszecie od obrońcy trafiła w słupek.
W końcu grający w osłabieniu zespół Dietera Heckinga zaczął wykorzystywać zmęczenie rywali, choć jego piłkarze budowali akcje spokojnie, dbając przede wszystkim o zabezpieczenie defensywy. Trener gospodarzy postanowił zareagować i szybko dokonał kilku zmian. Wzmocniona drużyna gospodarzy znów zyskała przewagę, a w samej końcówce mogła sprawić sensację, jednak po strzale głową Svena Michela rywali znów uratował słupek.
Paderborn nie wykorzystał jednak żadnej z licznych okazji (xG po podstawowym czasie gry - 3.00 vs. 0.14) i sędzia zarządził dogrywkę. Już chwilę po jej rozpoczęciu fenomenalną interwencją popisał się Grabara, końcówkami palców wybijając futbolówkę po kolejnym rykoszecie od obrońcy.
Wydawało się, że goście opanowali sytuację i znów zyskali przewagę nad wyraźnie zmęczonymi przeciwnikami, ale chwilowy brak nieuwagi drogo ich kosztował. Dokładnie w setnej minucie rywalizacji niepilnowany Curda wykorzystał idealne dośrodkowanie Michela i zapewnił drużynie prowadzenie.

"Die Wolfe" mieli jeszcze całkiem sporo czasu, by doprowadzić choćby do remisu, a w ostatnich minutach stworzyli kilka okazji na pokonanie Dennisa Seimena. Jednak utalentowany bramkarz oraz jego koledzy pozostali skupieni i nie dali sobie odebrać marzeń. Po końcowym gwizdku arbitra na obiekcie zapanowała prawdziwa euforia, fani Paderbornu po sześciu latach mogli wreszcie cieszyć się z powrotu do Bundesligi. Z kolei Wolfsburg po wyjątkowo słabym sezonie ostatecznie opuszcza najwyższą klasę rozgrywkową, w której występował nieprzerwanie od sezonu 1997/1998!
Paderborn dołączył zatem do dwóch beniaminków FC Schalke 04 oraz Elversberga, którzy zajęli dwa miejsca premiowane bezpośrednim awanse. Wolfsburg uzupełnił natomiast grono spadkowiczów, czyli Heidenheim oraz St. Pauli.
