Pięciokrotni mistrzowie świata przyjechali do Cleveland po dwóch wygranych sparingach z Chorwacją i Panamą na koncie, a już po siedmiu minutach otworzyli wynik spotkania.
Mohanad Lasheen zbyt długo zwlekał z rozegraniem piłki po wybiciu Mostafy Shobeira, a Bruno Guimaraes bezbłędnie wykorzystał sytuację, posyłając piłkę do siatki w prawy dolny róg.
Canarinhos mogli spodziewać się, że pójdą za ciosem, ale Egipt szybko wyrównał – już cztery minuty później Mostafa Ziko przejął nieprzemyślane podanie do tyłu od Marquinhosa i spokojnie pokonał Alissona, zdobywając drugą bramkę w drugim występie dla reprezentacji.
Carlo Ancelotti miał powody do niepokoju chwilę później, gdy Wesley Franca musiał opuścić boisko z powodu urazu w bardzo intensywnych pierwszych dwudziestu minutach.

Brazylia z każdą minutą coraz lepiej układała sobie grę, a Vinicius Junior i Igor Thiago zmusili Shobeira do skutecznych interwencji. Chwilę przed przerwą Vinicius domagał się jeszcze rzutu karnego po starciu z Mohamedem Hanym, który zahaczył go nogą, ale sędzia nie podyktował jedenastki.
Ancelotti dokonał aż ośmiu zmian przed drugą połową, a jedna z nich przyniosła efekt już siedem minut po wznowieniu gry. Raphinha popisał się dynamicznym rajdem lewą stroną i dograł do Endricka, który kapitalnym strzałem z pierwszej piłki pokonał Shobeira.
Mohamed Salah był jednym z czterech zawodników wprowadzonych przez Egipt w przerwie i próbował wziąć sprawy w swoje ręce, oddając groźny, choć niecelny strzał z dystansu po rykoszecie.
Ostatecznie Brazylia wykonała zadanie, łapiąc odpowiedni rytm tuż przed mundialem, mimo niezbyt udanych eliminacji.
Przed pierwszym meczem na mistrzostwach z Marokiem Brazylia może być pełna optymizmu, natomiast ta porażka przerywa serię trzech meczów bez przegranej Egiptu przed ich pierwszym spotkaniem grupowym z Belgią.
