29 wygranych setów z rzędu w Pekinie – taką serię przed starciem z Chińczykiem miał Novak Djoković. Ostatniego przegrał w 2013 roku z Fernando Verdasco. Serb wygrywał ten turniej sześć razy w latach 2009-2010 i 2012-2015. W 2011 roku nie brał udziału, a od 2015 roku nie grał w Pekinie.
Wrócił do stolicy Chin w tym roku po 11 latach przerwy i w nie najlepszej formie, bo przegrał trzy ostatnie spotkania, w tym od razu pierwsze w Cincinnati i US Open.
Novak zaczął od pewnego zwycięstwa z Nuno Borgesem w 1. rundzie. W drugiego czekało na niego starcie z reprezentantem gospodarzy – Yunchaokete Bu. Chińczyk w pierwszym secie przełamał Serba w siódmym gemie, co okazało się kluczowe. Bu wygrał pierwszą partię 6:4 i przerwał serię wygranych setów przez Djokovicia w Pekinie, która wynosiła 29.
W drugiej odsłonie Nole przełamał na 3:1, ale szybko stracił podanie i za moment było 3:3. Tie-break zapowiadał się na wyrównany, ale od stanu 2-2 dominował już Djokovic, który wygrał pięć kolejnych punktów i doprowadził do trzeciego seta. W nim był już zdecydowanie lepszy i triumfował 6:2, mecz trwał blisko trzy godziny. Dla Serba to 31. zwycięstwo z rzędu w Pekinie, gdzie jeszcze nigdy nie przegrał. Taki wynik to wyrównanie rekordu Rafy Nadala z French Open w latach 2004-2009, który też wygrał 31 pierwszych meczów w Paryżu.
W ćwierćfinale może dojść do bardzo ciekawego pojedynku, bo rywalem Djokovicia będzie zwycięzca meczu Alexander Zverev – Juncheng Shang.
