W ostatnich tygodniach niektórzy przedstawiciele środowiska tenisowego, w tym dyrektor generalny organizacji zarządzającej Australian Open, sugerowali, że w przyszłości wszystkie cztery turnieje wielkoszlemowe mogą rozważyć skrócenie meczów pierwszych rund do dwóch wygranych setów.
Obecnie spotkania te rozgrywane są do trzech wygranych partii, a więc w praktyce do maksymalnie pięciu setów. Zwolennicy zmian przekonują, że pomogłyby one widzom, szczególnie młodszym, lepiej angażować się w sport, którego zacięte, pięciosetowe mecze mogą trwać kilka godzin.
W czwartek podczas China Open Zverev odrzucił ten pomysł, broniąc obecnego formatu słowami: "To historia". Jak podkreślił, właśnie wysiłek, jaki trzeba włożyć w mecze wielkoszlemowe, pozwala wyłonić najlepszych zawodników.
"To najtrudniejsza rzecz do wygrania w naszym sporcie, ponieważ gramy do trzech wygranych setów" - powiedział aktualny triumfator French Open i US Open. "Pod względem fizycznym to jedna z najbardziej ekstremalnych rzeczy, jakich można doświadczyć".
Zverev rozegrał dwa pięciosetowe mecze w drodze po triumf w US Open, a pierwszą i drugą rundę kończył długo po północy.
"Nie znam ani jednego zawodnika, który chciałby grać do dwóch wygranych setów. Może Novak (Djoković) chciałby grać do dwóch wygranych setów, bo oczywiście jest już nieco starszy" — zażartował. "Ale myślę, że gdyby zapytać go o to 10 albo 15 lat temu, na pewno by nie chciał".
39-letni Djoković jest 24-krotnym triumfatorem turniejów wielkoszlemowych, lecz wciąż nie udało mu się zdobyć rekordowego, 25. tytułu.
