Droga do finału Chwalińskiej była niemal dwa razy dłuższa niż Andriejewej

Droga do finału Chwalińskiej była niemal dwa razy dłuższa niż Andriejewej
Droga do finału Chwalińskiej była niemal dwa razy dłuższa niż AndriejewejREUTERS/Benoit Tessier

Maja Chwalińska w drodze do finału wielkoszlemowego French Open rozegrała dziewięć meczów, straciła jednego seta i 58 gemów, a na korcie spędziła 15 godzin i 44 minuty. Jej rywalka - rosyjska tenisistka Mirra Andriejewa - grała w sumie siedem i pół godziny krócej.

Na pierwszy rzut oka Chwalińskiej poprzeczkę najwyżej zawiesiła Maria Sakkari. Greczynka jako jedyna zdołała wygrać z Polką seta, i to 6:1, ale później 24-latka z Dąbrowy Górniczej znalazła sposób, by odwrócić losy pojedynku.

Mimo to droga Polka do sobotniego finału była wyjątkowa i bez precedensu w historii zmagań na kortach im. Rolanda Garrosa, gdyż rozpoczęła się już w... kwalifikacjach. Pierwsze spotkanie tegorocznej edycji French Open rozegrała 18 maja, wygrywając z reprezentantką gospodarzy Alice Rame 6:0, 6:3.

Natomiast w trzeciej rundzie eliminacji stoczyła trwający prawie dwie i pół godziny zacięty bój z Holenderką Suzan Lamens, zwyciężając 7:6(4), 7:5.

Początek zasadniczej części rywalizacji był szybki w wykonaniu Polki, choć w pierwszej rundzie po drugiej stronie siatki była mistrzyni olimpijska z paryskich kortów Qinwen Zheng, jednak wskutek kłopotów zdrowotnych w dużo gorszej dyspozycji niż dwa lata temu.

Jej, jak i Belgijce Elise Mertens pozwoliła Polka zdobyć jedynie po cztery gemy. Później Chwalińska nie zwalniała tempa, a wręcz można było mieć wrażenie, że im bardziej wymagająca przeciwniczka, tym lepsza gra podopiecznej czeskiego trenera Jaroslava Machovsky’ego.

Na wyżyny umiejętności wzniosła się zwłaszcza w ćwierćfinale i półfinale, kiedy jej rywalkami były Rosjanki, odpowiednio, Anna Kalinska i Diana Sznajder. Oba mecze miały podobny przebieg - wygrany przez Polkę pierwszy set w tie-breaku i spokojne, konsekwentne dokończenie dzieła w drugiej partii.

KOMENTARZ FINAŁU ROLANDA GARROSA BĘDZIE DOSTĘPNY NA FLASHSCORE

Droga do finału Andriejewej wyglądała zupełnie inaczej, bo nie dość, że oczywiście nie grała w eliminacjach, to jeszcze była rozstawiona z wysokim numerem. Jedynego seta przegrała w drugiej rundzie z mało znaną Hiszpanką Mariną Bassols Riberą, a jej dyspozycja - podobnie jak w przypadku Polki - rosła z meczu na mecz.

Najlepszym dowodem na to dwie ostatnie potyczki - w ćwierćfinale z dobrze prezentującą się w tym sezonie Rumunką Soraną Cirsteą, której oddała tylko trzy gemy, oraz w półfinale z Martą Kostiuk, wygrana pewnie 6:1, 6:3, choć Ukrainka 17 poprzednich meczów rozstrzygnęła na swoją korzyść.

Łącznie urodzona w Krasnojarsku na Syberii Andriejewa straciła do tej pory w tegorocznym French Open ledwie 32 gemy.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen