Na pierwszy rzut oka Chwalińskiej poprzeczkę najwyżej zawiesiła Maria Sakkari. Greczynka jako jedyna zdołała wygrać z Polką seta, i to 6:1, ale później 24-latka z Dąbrowy Górniczej znalazła sposób, by odwrócić losy pojedynku.
Mimo to droga Polka do sobotniego finału była wyjątkowa i bez precedensu w historii zmagań na kortach im. Rolanda Garrosa, gdyż rozpoczęła się już w... kwalifikacjach. Pierwsze spotkanie tegorocznej edycji French Open rozegrała 18 maja, wygrywając z reprezentantką gospodarzy Alice Rame 6:0, 6:3.
Natomiast w trzeciej rundzie eliminacji stoczyła trwający prawie dwie i pół godziny zacięty bój z Holenderką Suzan Lamens, zwyciężając 7:6(4), 7:5.
Początek zasadniczej części rywalizacji był szybki w wykonaniu Polki, choć w pierwszej rundzie po drugiej stronie siatki była mistrzyni olimpijska z paryskich kortów Qinwen Zheng, jednak wskutek kłopotów zdrowotnych w dużo gorszej dyspozycji niż dwa lata temu.
Jej, jak i Belgijce Elise Mertens pozwoliła Polka zdobyć jedynie po cztery gemy. Później Chwalińska nie zwalniała tempa, a wręcz można było mieć wrażenie, że im bardziej wymagająca przeciwniczka, tym lepsza gra podopiecznej czeskiego trenera Jaroslava Machovsky’ego.
Na wyżyny umiejętności wzniosła się zwłaszcza w ćwierćfinale i półfinale, kiedy jej rywalkami były Rosjanki, odpowiednio, Anna Kalinska i Diana Sznajder. Oba mecze miały podobny przebieg - wygrany przez Polkę pierwszy set w tie-breaku i spokojne, konsekwentne dokończenie dzieła w drugiej partii.
KOMENTARZ FINAŁU ROLANDA GARROSA BĘDZIE DOSTĘPNY NA FLASHSCORE
Droga do finału Andriejewej wyglądała zupełnie inaczej, bo nie dość, że oczywiście nie grała w eliminacjach, to jeszcze była rozstawiona z wysokim numerem. Jedynego seta przegrała w drugiej rundzie z mało znaną Hiszpanką Mariną Bassols Riberą, a jej dyspozycja - podobnie jak w przypadku Polki - rosła z meczu na mecz.
Najlepszym dowodem na to dwie ostatnie potyczki - w ćwierćfinale z dobrze prezentującą się w tym sezonie Rumunką Soraną Cirsteą, której oddała tylko trzy gemy, oraz w półfinale z Martą Kostiuk, wygrana pewnie 6:1, 6:3, choć Ukrainka 17 poprzednich meczów rozstrzygnęła na swoją korzyść.
Łącznie urodzona w Krasnojarsku na Syberii Andriejewa straciła do tej pory w tegorocznym French Open ledwie 32 gemy.
