Albicelestes chcą zostać pierwszą reprezentacją od czasu, gdy Brazylia obroniła tytuł w 1962 roku, która wygra dwa turnieje z rzędu, a także dopiero trzecią w historii także po Włoszech (1934, 1938).
Obie drużyny mogą zapisać się w historii
Dla La Roja to pierwszy finał od 2010 roku, a do decydującego meczu mundialu dotarli tracąc tylko jednego gola – przeciwko Belgii.
To także pierwszy finał Mistrzostw Świata, w którym mistrzowie Copa America zmierzą się z aktualnymi mistrzami Europy, a naprzeciw siebie po raz pierwszy staną prawdopodobnie dwaj najbardziej utalentowani piłkarze świata – Lionel Messi i Lamine Yamal.

To niemal na pewno ostatni występ Messiego na mundialu w barwach Argentyny – 39-latek z pewnością będzie chciał pożegnać się w najlepszy możliwy sposób, choć przed nim i jego drużyną najtrudniejsze z możliwych wyzwań.
Wygrywając z Francją w półfinale, Hiszpania wyrównała rekord najdłuższej serii bez porażki w historii europejskich reprezentacji (37 meczów – 27Z, 10R), więc zwycięstwo w tym spotkaniu pozwoli jej samodzielnie prowadzić w tym zestawieniu.
Wygrana dałaby jej także szóste zwycięstwo w siedmiu finałach wielkich turniejów.
Skupienie na Messim i Yamalu nie oddaje pełnego obrazu
Nieuniknione, że uwaga będzie skupiona na Messim i Yamalu – pierwszy z nich chce zakończyć turniej nie tylko jako kolejny zwycięzca, ale także sięgnąć po Złotego Buta.
Lamine, dla wielu już teraz najlepszy piłkarz świata, ma szansę pokazać miliardom widzów, że pałeczka została ostatecznie przekazana i era argentyńskiej „dziesiątki” dobiega końca.
Nie można jednak zapominać o wkładzie wielu innych piłkarzy światowej klasy, którzy zrobią wszystko, by zdobyć kolejną gwiazdkę na koszulce.
Przykładem jest Mikel Oyarzabal, który już pięciokrotnie trafiał do siatki dla Hiszpanii i w każdym meczu prezentował się bardzo aktywnie.
Kapitan, Rodri, rządził w środku pola, a Pau Cubarsi był podporą defensywy w swoim debiutanckim mundialu.
Pracowitość i walka Argentyny
W przypadku Argentyny, nieustępliwość Enzo Fernandeza i Nico Gonzaleza, siła fizyczna i zaangażowanie Rodrigo De Paula, bramki zdobywane w końcówkach przez Lautaro Martineza oraz pewność siebie Cristiana Romero – wszystko to buduje w drużynie ducha walki do końca, który doprowadził ją do siódmego finału Mistrzostw Świata.
Seria 14 kolejnych zwycięstw we wszystkich rozgrywkach to także imponujący wynik, a ten mecz to szansa dla Messiego i spółki, by raz na zawsze zatrzeć najbardziej wstydliwą porażkę ostatnich lat.
W marcu 2018 roku w Madrycie obie drużyny spotkały się towarzysko i Argentyna została rozgromiona 1:6 – to ich ostatni bezpośredni pojedynek.
Obie ekipy wygrały sześć ostatnich meczów – Hiszpania zdobyła 13 bramek i straciła jedną, a Argentyna strzeliła 16 goli, tracąc siedem.
Kontrastujące style
Patrząc na ofensywny potencjał obu drużyn, można spodziewać się goli, a ostateczny rezultat mogą przesądzić umiejętności defensywne.
W 14 dotychczasowych spotkaniach dwukrotnie padł remis, a oba zespoły odniosły po sześć zwycięstw. W jedynym mundialowym starciu, w 1966 roku, Argentyna wygrała 2:1, ale później odpadła z turnieju po porażce z późniejszym mistrzem – Anglią.
Niedzielny finał to zderzenie dwóch stylów, które przynosiły sukcesy zarówno Hiszpanii, jak i Argentynie, ale tym razem ktoś będzie musiał uznać wyższość rywala.
La Roja opiera swoją grę na niemal całkowitej kontroli posiadania piłki, a sposób, w jaki w półfinale z Francją odcięła od gry Kyliana Mbappe, Ousmane Dembele i Michaela Olise, był prawdziwym pokazem tej filozofii.
To coś, co Luis de la Fuente potrafił zaszczepić całej drużynie, a jeśli wybór Lionela Scaloniego nie będzie w stanie długo utrzymywać się przy piłce, szanse na zwycięstwo znacznie maleją.
Argentyna jednak nie odpuści i będzie nieustannie naciskać na Hiszpanię – tej drużynie nie zabraknie zaangażowania i walki.
Momentami może to wyglądać chaotycznie, ale do tej pory przynosiło efekty, więc po co zmieniać coś, co działa...
Hiszpania musi zachować zimną krew pod presją
Aby Albicelestes mogli zapisać się w historii, kluczowe będzie wybicie Hiszpanów z rytmu.

Drobne, irytujące faule, które w pierwszej połowie meczu z Anglią zamieniły grę w test opanowania pod presją – mogą być elementem planu na wyprowadzenie Hiszpanów z równowagi.
Może nie będzie to widowiskowe, ale jeśli Messi zakończy karierę kolejnym triumfem, sposób, w jaki on i jego koledzy tego dokonali, nie będzie miał większego znaczenia. Czas na wielki finał!
