Irlandia jest jednym z najbardziej zdecydowanych europejskich krytyków wojny prowadzonej przez Izrael w Strefie Gazy i działań na Zachodnim Brzegu, a liczne protesty domagały się, by reprezentacja nie rozgrywała meczów z Izraelem.
Dzień przed spotkaniem irlandzcy piłkarze przełożyli konferencję prasową i przedmeczowy trening, gdy jeden z członków kadry ogłosił, że zamierza się wycofać, ponieważ nie czuł się komfortowo z perspektywą gry przeciwko Izraelowi.
Ostatecznie Irlandczycy poddali pod głosowanie kwestię rozegrania meczu i zdecydowali, że spotkanie się odbędzie. Jedynym zawodnikiem, który postanowił wycofać się z kadry Irlandii na ten mecz, był bramkarz Boltonu, Gavin Bazunu.
"Zorganizowaliśmy w kadrze głosowanie, aby ustalić, jakie jest stanowisko zawodników w sprawie rozgrywania meczów z Izraelem. Wynik pokazał znaczącą większość opowiadającą się za kontynuowaniem gry" - powiedział David Courell, szef Irlandzkiej Federacji Piłkarskiej (FAI).
Z pochylonymi głowami i czarnymi opaskami
Irlandzcy piłkarze zdecydowali się założyć czarne opaski "na znak uznania dla wszystkich istnień, które straciły życie w Gazie". Następnie, podczas odgrywania hymnu Izraela, wszyscy Irlandczycy stali pochylili głowy.
Kolejny napięty moment nastąpił podczas rzutu monetą, gdy sędzia główny ustalał, która drużyna rozpocznie mecz. Irlandzki kapitan Dara O'Shea trzymał ręce za plecami podczas losowania. Obaj kapitanowie nie uścisnęli sobie dłoni ani nie wymienili się proporczykami.
Na boisku Irlandia rozstrzygnęła losy spotkania w zaledwie 25 minut, prowadząc już wtedy 3:0. Taki wynik utrzymał się do końca meczu.
Po zdobyciu bramki na 3:0 Jack Moylan zdjął swoją czarną opaskę i pocałował ją, solidaryzując się z ofiarami Izraela.
Izrael rozgrywa swoje mecze u siebie w Debreczynie. Z kolei Irlandia, z obawy przed zakłóceniami porządku w Dublinie, przeniosła do Serbii zaplanowane na 4 października domowe spotkanie z Izraelem. Mecz odbędzie się bez udziału kibiców.

