Drabinka w Wuhan wydawała się dobrze układać dla Igi Świątek (9. WTA), bowiem prawie wszystkie wyżej notowane zawodniczki odpadły, a przede wszystkim wszystkie rywalki w walce o WTA Finals. Bycie faworytką na papierze nie oznacza jednak przepustki do kolejnej rundy, dlatego z Ashlyn Krueger (68. WTA) trzeba było bardzo uważać.
Sprawdź szczegóły meczu Krueger – Świątek w Wuhan
Set trudniejszy niż wskazuje wynik
Serwis początkowo nie pomagał Polce, jednak gra całą szerokością kortu pozwoliła uzyskać przewagę, by ostatecznie podaniem zapewnić sobie pierwszego gema. Dysponująca potężnym uderzeniem Krueger traciła pewność po wejściu w kort i musiała trzykrotnie bronić się przed przełamaniem już na starcie. Za trzecim razem właśnie próba drajwa po sprincie do przodu kosztowała ją aut i stratę gema na 2:0 dla Polki.
Iga bardzo pewnie obroniła się na 3:0 i doskonale zaczęła czwartego gema. Odważną grą w głębi kortu zbudowała przewagę i zdobyła prowadzenie 40:0 piłką idealnie pod nogi Krueger. Amerykanka nie ugrała choćby punktu, jej sytuacja wyglądała coraz gorzej, więc musiała przypuścić kontrofensywę.
Po żmudnej walce wywalczyła pierwsze break pointy, jednak Polka wytrzymała trudniejszy moment, ponownie serwisem domykając gema. Dopiero pod ścianą Ashlyn obroniła podanie dzięki dwóm asom, jednak z "bajgla" zdołała tylko zrobić "bagietkę", bo Świątek wykorzystała pierwszą piłkę setową.
Poprzeczka podniesiona, ale za niska dla Świątek
Druga partia zaczęła się od sportowej złości Amerykanki, która dała efekt w postaci świetnie obronionego gema, a następnie odważnej gry returnem. Po raz pierwszy w meczu bieg w kort dał jej pozytywny efekt – miała aż trzy szanse przełamać na 2:0. Choć na tym etapie Polka popełniała wyraźnie więcej błędów, ten największej wagi przydarzył się Krueger, pomagając w obronie gema.
Mimo wilgotności przekraczającej 90 procent obie zawodniczki wydawały się zdeterminowane walczyć o każdy punkt, a 22-latka wyraźnie liczyła na trzy sety. Jednak żadna z jej sześciu szans na przełamanie nie dała efektu i w piątym gemie kompletnie straciła rytm. Dopuściła do sytuacji 15:40, a następnie błędem podwójnym wypuściła z rąk podanie.
Ponad 20 minut walki z wyraźnym wskazaniem na Amerykankę prysło, choć walczyła w pocie czoła i uzyskała dwa kolejne break pointy. Za ósmym podejściem – po spektakularnej obronie – wydarła przełamanie na 3:3 i wróciła do gry. Tak przynajmniej się wydawało.
Wyjątkowy pech Ashlyn wpuścił jednak Igę do gema Amerykanki i uzyskała dwa break pointy. Znów podwójny błąd zdradził nerwy i dał przewagę Polce. Sprawnie przeszła przez swojego gema i mogła nawet szukać kolejnego przełamania, gdyby nie poważny błąd na 5:4. Po szybkim wywalczeniu piłek meczowych ręka Polki stała się cięższa. Za trzecim razem forhend po krosie nie dał szans na odpowiedź i po 94 minutach Świątek świętowała awans do ćwierćfinału.
Ponieważ obie Polki awansowały w czwartek, nieco bardziej realny stał się polski półfinał w turnieju rangi 1000. Maja Chwalińska i Iga Świątek mogą stanąć naprzeciw siebie, jeśli wygrają mecze ćwierćfinałowe.

