Z Niemcami od lat nie przegraliśmy meczu o stawkę i nic dziwnego, że Polska była faworytem wtorkowego ćwierćfinału w Sofii. Biało-Czerwoni rozpoczęli mecz w składzie Komenda, Bołądź, Leon, Fornal, Lemański, Jakubiszak, Popiwczak.
Sprawdź szczegóły meczu Polska - Niemcy
Wyrównana walka nie zbudowała Niemców
Choć Lemański z Leonem skutecznie atakowali spod siatki, a Bołądź był bezbłędny z drugiej linii, początkowo Polacy nie mogli odskoczyć choćby na punkt. Dopiero po dwóch błędach Niemców udało się wypracować przewagę 9:6, na którą przerwą zareagował trener Massimo Botti.
Przewagę udało się nie tylko utrzymać, ale nawet rozbudować, jednak udana kontra Reicherta i punktowy blok Kricka utrzymały Niemców w grze. Botti reagował dopiero przy stanie 15:11, gdy Leon kiwką przywrócił +4 po polskiej stronie. Z Brehme na zagrywce Niemcy bardzo chcieli wrócić do gry, jednak determinacja w obronie szła w parze z błędami ofensywnymi.
Gdy te udało się ograniczyć, Reichert dał 19:18 i Nikola Grbić pierwszy raz przerwał grę. Nawet kontrowersyjna decyzja sędziów na korzyść Niemców nie pozwoliła im na przejęcie inicjatywy. Po świetnych atakach Bołądzia i Jakubiszaka udało się wypracować piłkę setową. Po obronie pierwszej Rohrs wyrzucił zagrywkę, ustalając wynik na 25:23.
Mocny start ustawił drugiego seta
Druga partia zaczęła się świetnie dla naszego zespołu – szybko wypracowana przewaga przeniosła presję na rywali. Bołądź zapunktował na 8:4 kolejnym potężnym obiciem bloku z drugiej linii, a moment potem Rohrs pomylił się w ataku i Botti musiał przerwać grę. Stopniowo rywale poprawiali obronę i wreszcie skuteczniej atakowali, jednak to pozwoliło im tylko na grę punkt za punkt.
Gdy Bołądź dołożył dwa kolejne punkty ciasną prawą stroną, przewaga wzrosła do 15:9 i niemiecki sztab ponownie zażądał czasu. Set wyraźnie Niemcom uciekał, bo polskie ataki z każdej strony były groźne, tymczasem Popiwczak bronił jak natchniony.
Zmuszeni do ryzyka, Niemcy psuli też serwis i musieli szukać pociechy w pojedynczych dobrych atakach. Szybki atak Lemańskiego dał pierwszą z serii piłek setowych, zwieńczonych atakiem Semeniuka przy 25:17.
Niemcy prowadzili, by wszystko stracić na finiszu
Przyparci do ściany, reprezentanci Niemiec nie tylko atakowali skutecznie po powrocie na boisko, ale dwa asy Rohrsa dały im pierwszą w meczu przewagę +3. Na szczęście była to wczesna faza (6:3), a Polacy zareagowali atakiem Bołądzia. Rohrs wciąż jednak błyszczał i Nikola Grbić przywołał zawodników przy wyniku 8:4 dla rywali.
Poszukujący resetu Biało-Czerwoni ratowali się momentami desperacko, ale z tych obron wyprowadzali ciosy Leona. Gdy ten wszedł na zagrywkę, blok Jakubiszaka i Bołądzia dał 10:10. Tym razem rywale prezentowali już zdecydowanie wyższą pewność siebie, błyskawicznie notując serię trzech punktów. Grbić znów przerwał grę.
Zwłaszcza ataki przypuszczane przez Fornala i Leona trzymały nas w grze – atak tego drugiego dał 15:15 i Massimo Botti musiał przywołać zawodników. Lemański na zagrywce stał się wielkim atutem, a Jakubiszak i Leon kończyli ataki mimo bloków, dając 18:16. Niemcy nie mogli już wrócić: wymuszony błąd Reicherta, zepsuty atak Petera i nawet Rohrsa... sypali się, a minimalny aut Mohwinkela bardzo szybko dał piłkę meczową. Nieudana próba ataku oddała Polakom piłkę i Jakubiszak zamknął mecz!
Po wygranej z Niemcami Polacy muszą poczekać na wyłonienie rywala w półfinale. Będzie nim lepszy ze środowej pary Belgia - Słowenia, gdzie niemal pewniakiem przed wyjściem na boisko wydają się Słoweńcy.
