Gortat walczył o mistrzostwo najlepszej ligi świata w barwach Orlando Magic w 2009 roku przeciwko Loa Anglele Lakers.
Dla Sochana ten finał będzie wyjątkowy nie tylko ze względu na rangę wydarzenia. Także dlatego, że po drugiej stronie staną San Antonio Spurs, czyli zespół, w którym rozpoczęła się jego kariera w NBA. Rywalizacja o mistrzostwo z byłą drużyną ma więc dla niego dodatkowy wymiar.
"Niesamowite doświadczenie. Finały NBA to marzenie każdego koszykarza. Dla mnie to pierwszy play off, mnóstwo nauki i pracy, tym bardziej że jestem jednym z najmłodszych zawodników w zespole. Widzę od środka, jak wygląda walka o mistrzostwo i uczę się każdego dnia" – zaznaczył Sochan.
Knicks to jedna z najpopularniejszych drużyn w lidze. Do wielkiego finału awansowali po 27 latach przerwy. Kultowa hala Madison Square Garden, w której rozgrywają swoje mecze jest miejscem szczególnym, a Nowy Jork od dekad żyje koszykówką. Awans do finału NBA oznacza, że zespół znalazł się w centrum uwagi basketu na całym świecie. Ogromna też jest presja.
Zdaniem Sochana w tym momencie najważniejsza jest gotowość każdego z zawodników i pełne podporządkowanie się potrzebom klubu.
"Zawsze stawiałem drużynę na pierwszym miejscu. Chodzi o to, żeby robić wszystko, czego potrzebują ode mnie koledzy z zespołu i trenerzy, aby pomóc nam zdobyć mistrzostwo. Niezależnie od tego, czy jest to trening, mecz, czy analiza wideo, wnoszę pozytywną energię i dokładam swoją cegiełkę w taki sposób, by pomóc drużynie" – podkreślił.
Reprezentant Polski w pierwszej części sezonu był zawodnikiem "Ostróg", którzy wybrali go w drafcie 2022 z numerem 9. W trakcie rozgrywek rozwiązał umowę i przeniósł się do klubu z Nowego Jorku, gdzie jednak trener Mike Brown niezbyt często na niego stawia. Teraz, w konfrontacji z byłymi kolegami Polaka, może się to zmienić. W każdym razie bardzo cenna może okazać się wiedza Sochana, który poznał klub z Teksasu od środka, zna jego sztab szkoleniowy, zawodników i sposób gry zespołu. Jego rola w przygotowaniu Knicks do finałowej serii może być bardzo istotna.
Reprezentant kraju zdaje sobie sprawę, że jego obecność w finale NBA może mieć znaczenie także dla młodych koszykarzy w Polsce.
"Nie patrzę na to tylko przez swój pryzmat, ale myślę też o młodych zawodnikach w Polsce, którzy oglądają NBA, trenują i tak jak ja kiedyś marzą, by zagrać o mistrzostwo. Chciałbym, żeby zobaczyli, że to jest możliwe" – przyznał.
Najważniejsza w tym momencie jest jednak walka o tytuł.
"Jesteśmy w finale NBA i to jest najważniejsze. Każdy trening, każda odprawa, każda rozmowa z trenerami, każdy mecz, wszystko jest podporządkowane temu, żeby wygrać. Chcę być skoncentrowany na tym, co jest teraz. To jest największa scena i największe wyzwanie" – zakończył Sochan.
Jako zawodnik obydwu finalistów w tym sezonie znalazł się w sytuacji, że może otrzymać mistrzowski pierścień bez względu na finałowe rozstrzygnięcie. Sprawa będzie prosta w przypadku triumfu nowojorskiej drużyny. Jeśli jednak finał wygrają Spurs, Polak również może wtedy dostać pierścień, choć będzie to zależało od decyzji organizacji z San Antonio i samego gracza.
Pierwszy mecz wielkiego finału play-off, w którym gra się do czterech zwycięstw, odbędzie się w nocy ze środy na czwartek czasu polskiego w San Antonio. Pewne jest, że po raz ósmy z rzędu – po Toronto Raptors (2019), Los Angeles Lakers (2020), Milwaukee Bucks (2021), Golden State Warriors (2022), Denver Nuggets (2023), Boston Celtics (2024), Oklahoma City Thunder (2025) - liga NBA będzie miała innego mistrza niż w poprzednim sezonie.
