Podczas gdy główny peleton zatrzymał się zgodnie z wymogami, Pogacar i grupa ścigających prześlizgnęli się przez tory w pogoni za prowadzącą grupą, pomimo sygnałów ostrzegawczych i ryzyka nadjeżdżającego pociągu.
Pogacar powiedział, że on i kilku innych zostało zbyt późno ostrzeżonych o czerwonym świetle.
"Nagle trzech facetów wyskoczyło na środek drogi i zaczęło machać, żeby się zatrzymali. Jak można zatrzymać się w ciągu jednej sekundy" - powiedział.
Pogacar powiedział również, że początkowo myślał, że może mieć do czynienia z jakimś rodzajem protestu, który jest powszechny podczas wyścigów rowerowych odbywających się na drogach publicznych.
"Myślałem, że może to jacyś protestujący lub dzieje się coś szalonego" - dodał.
Prokuratura we Flandrii Wschodniej ogłosiła, że będzie ścigać kolarzy za naruszenie zasad bezpieczeństwa na drodze.
"Sprawcy zostaną zidentyfikowani i zostanie złożony raport" - poinformowała lokalna prokuratura.
Organizatorzy wyścigu zmusili grupę, która przejechała, by zwolniła i poczekała, aż reszta peletonu dogoni ją po przejeździe pociągu, ale ucieczce pozwolono kontynuować wyścig i w tym czasie powiększyła swoją przewagę o prawie dwie minuty.
"Ta zasada jest trochę dziwna. Nie wiem dlaczego nie zatrzymują ucieczki, nie zatrzymują nas i nie wznawiają normalnie, tak jak powinno być. Ostatecznie nie mam żadnych zastrzeżeń" - powiedział Pogacar.
Belgijski bohater Remco Evenepoel, który tego dnia zajął trzecie miejsce, również znalazł się w gronie poszkodowanych kolarzy.
Za popełnione wykroczenie grozi im sąd i grzywna, ale organizatorzy wyścigu postanowili nie dyskwalifikować uczestników incydentu.
