Lubelskie akademiczki niespodziewanie były o krok od sukcesu w spotkaniu Euroligi z praskim ZVVZ USK, bo do ostatnich sekund ważyły się losy tej rywalizacji.
Bardzo wyrównana gra toczyła się od samego początku, kiedy na trafienie przyjezdnych tym samym odpowiadały podopieczne Marka Lebiedzińskiego.
Pierwsze prowadzenie 22:21 Lublinianki uzyskały w 11. minucie po trafieniu Amerykanki Kourtney Treffers, później jednak skuteczniejsze były zawodniczki czeskiego zespołu, które najwyższą przewagę miały w 19. min, kiedy wygrywały 42:34, a na przerwę schodziły z czteropunktową przewagą - 45:41.
W trzeciej kwarcie to mistrzynie Polski niesione dopingiem swoich kibiców najpierw po rzucie Shyanne Sellers doprowadziły do wyrównania 45:45, a po celnej „trójce” Aleksandry Wojtali objęły prowadzenie 48:45 i do końca tej części spotkania utrzymywały korzystny dla siebie wynik.
Od 32. min, kiedy na 59:59 wyrównała Petra Malikova, mecz znów toczył się praktycznie na zasadzie punkt za punkt, a prowadziła raz jedna, raz druga drużyna.
Jeszcze na trzy minuty przed końcem, po trafieniu Catherine Reese, Lotto AZS UMCS wygrywał 69:67, ale na kilkanaście sekund przed końcową syreną było 72:71 dla Prażanek, a piłka po rzucie Sellers nie wpadła do kosza.
Końcowy wynik ustaliła najskuteczniejsza na parkiecie Freuda Buhner na cztery sekundy przed końcem, wykorzystując dwa rzuty wolne, po faulu na niej Amalii Rembiszewskiej.
Zawodniczkom lubelskim należą się jednak słowa uznania za ambicję i walkę ze znacznie silniejszym przeciwnikiem.
Za tydzień, w trzeciej kolejce grupy D Euroligi, Lotto AZS UMCS Lublin podejmować będzie Tango Basket Bourges z Francji.
