Podobnie jak w pierwszych dwóch meczach w Nowym Jorku, w sobotę w Cleveland zespół Knicks od początku był bardziej agresywny i szybko zbudował przewagę, której nie oddał do końca.
Do wysokiego zwycięstwa, już 10. z rzędu, poprowadził Nowojorczyków Jalen Brunson - 30 punktów. Po stronie gospodarzy najlepiej spisali się Evan Mobley - 24, oraz Donovan Mitchell - 23.
"Kiedy gramy w naszym stylu, wszyscy są zadowoleni. Właśnie o to nam chodzi. Wcale mnie to nie dziwi, bo mamy naprawdę dobrych zawodników" - podkreślił skrzydłowy Knicks Josh Hart.
Mitchell podczas konferencji prasowej po meczu został zapytany, co jego drużyna musi poprawić, żeby mieć szansę pokonać Nowojorczyków.
"Zacznijmy od rzutów. Zacznijmy od obron i rzutów wolnych. Sami sobie to zafundowaliśmy. Nie możemy się teraz wściekać" - powiedział jeden z liderów Cavaliers.
Żadna drużyna w historii NBA nie odrobiła straty 0-3.
Czwarty mecz w poniedziałek, również w Cleveland. Knicks już wtedy mogą przypieczętować pierwszy od 1999 roku awans do finału ligi NBA.
