Widzew nadal czeka na pierwsze w tym sezonie zwycięstwo przed własną publicznością. Byłaby to też pierwsza wygrana pod wodzą trenera Stolarskiego, który ponad miesiąc temu przejął zespół. Poprawy w grze nie przyniosła długa przerwa na mecze reprezentacji, po której Łodzianie ulegli w niedzielę na wyjeździe Piastowi Gliwice 1:2.
Choć decydującego o porażce gola stracili w doliczonym czasie gry, szkoleniowiec zaznaczył, że to nie kwestia pecha czy niesprzyjającego losu. "Nie było to nieszczęście czy jakaś siła wyższa, tylko brak realizacji systemowych zadań. Przez to wprowadza się frustrację w nas samych, w ludzi ciężko pracujących w klubie, jak i wśród kibiców. Pretensje możemy mieć tylko do siebie" – przyznał na czwartkowej konferencji prasowej.

"Powinniśmy zacząć od siebie"
Dodał, że rozumie frustrację fanów, którzy w tym sezonie tylko raz mogli cieszyć się z wygranej swojej drużyny i po spotkaniu w Gliwicach nie szczędzili piłkarzom gorzkich słów. W 10 ligowych meczach Widzew zdobył zaledwie dziewięć punktów i po ostatniej kolejce znalazł się blisko strefy spadkowej.
"Jakie powody daliśmy ostatnio kibicom, by cieszyli się z nami po meczu? Powinniśmy zacząć od siebie. Frustracja rośnie, bo nie dotyczy to jednej nieudanej rundy, tylko dłuższego czasu. Mamy możliwość reprezentowania klubu i musimy dawać argumenty, żeby reakcja była inna. Mam nadzieję, że będzie to motywacją dla nas wszystkich i w końcu damy trybunom powody do radości" – zaznaczył Stolarski.
Szansę na to będą mieli w piątkowym meczu z Wisłą Kraków, która zdobyła o osiem punktów więcej od gospodarzy mimo statusu beniaminka. Nie radzi sobie jednak na wyjazdach i to Widzew jest uznawany za faworyta w spotkaniu z zaprzyjaźnioną drużyną.

Szkoleniowiec Łodzian zwracał uwagę przede wszystkim na siłę ofensywną rywala.
"Ofensywa Wisły wygląda bardzo dobrze. Grają w niej piłkarze niekonwencjonalni. Mają swój sposób atakowania i widać powtarzalne elementy, ale też wiele inwencji twórczej, w dobrym tego słowa znaczeniu. Odszedł Jordi Sanchez, który początkowo strzelał gole, a nic się nie załamało. Owszem, przegrali w poprzedniej kolejce w Warszawie (0:2 z Legią – PAP), ale mieli swoje sytuacje i atuty w ofensywie. Kluczem będzie spowodowanie, żeby Wisła nie miała w tym meczu zbyt dużo piłki, ponieważ jest z nią groźna" – tłumaczył.
Stolarski przyznał, że choć lubi rozmawiać o sprawach taktycznych i na temat przygotowania do meczu, to obecnie ma inny problem. Jego największym wyzwaniem jest wybranie odpowiednich ludzi będących w stanie realizować założenia taktyczne, również w sytuacjach kryzysowych, a do tego są w stanie poświęcić się dla drużyny i dla kibiców. Właśnie na brak zaangażowania niektórych zawodników narzekają często kibice Widzewa.
"Liczę na to, że nie zawiodę się na sobie i dokonam dobrych wyborów, a przede wszystkim nie zawiodę się na linii defensywnej, jaką wystawię. Nie mówimy o technologii z NASA, to są proste rzeczy. Piłkarze muszą między sobą zdecydować, kto jest w stanie zapewniać punkty Widzewowi, ponieważ nikt nie chce takiej sytuacji, jaka miała miejsce w poprzednim sezonie" – podkreślił.
Mecz Widzewa z Wisłą w 11. kolejce PKO BP Ekstraklasy rozpocznie się w piątek o godz. 20:30.
