Berrettini, który po trzech gemach drugiego seta musiał poprosić o przerwę medyczną z powodu bólu biodra, zrezygnował z dalszej gry przy zmianie stron po namowach swojego sztabu.
104. zawodnik rankingu na świecie, Arnaldi, który spędził na korcie 17 godzin i 42 minuty w drodze do ćwierćfinału, w piątek zmierzy się z rodakiem Flavio Cobollim, co oznacza, że w niedzielnym finale na pewno zobaczymy Włocha, mimo wczesnego odpadnięcia lidera rankingu i ubiegłorocznego finalisty Jannika Sinnera.
Arnaldi, który w dwóch poprzednich rundach spędził na korcie ponad dziesięć godzin, w środę grał na korcie Philippe Chatrier przez dwie godziny.
"To trudna sytuacja. Obaj rozegraliśmy dużo meczów, więc to normalne, że nie jesteśmy w optymalnej formie, ale nigdy nie życzy się nikomu, by jego turniej kończył się w taki sposób" – powiedział Arnaldi.
"Wykonujemy świetną pracę we Włoszech. Mam nadzieję, że szybko wróci do zdrowia, bo sezon na trawie zaczyna się już niedługo, a on jest rywalem, z którym zawsze trudno się gra".
"Jestem zmęczony, to pewne, ale trenuję i gram w tenisa właśnie po to, by występować w takich turniejach i takich meczach. Staram się dawać z siebie wszystko. Byłem bardziej zmęczony niż zwykle i nie byłem tak szybki jak w pierwszym meczu. Niedawno miałem kontuzję, ale teraz daję z siebie wszystko".
