Przejdź do głównej treści

Michalak przed Superpucharem Polski: Wszystko się może wydarzyć

Michalak przed Superpucharem Polski: Wszystko się może wydarzyć
Michalak przed Superpucharem Polski: Wszystko się może wydarzyćČTK / imago sportfotodienst / IMAGO

Michał Michalak uważa, że turniej o Superpuchar Polski w Sosnowcu nie ma faworyta. – Na tym etapie nikt o sobie niczego nie wie i żadna drużyna nie jest zgrana. Dlatego wszystko może się wydarzyć - powiedział PAP koszykarz Energi Trefla Sopot, który w sobotę zagra z Legią Warszawa.

Rok temu zawodnicy Energi Trefla dotarli w Warszawie do finału Superpucharu, w którym ulegli 77:82 PGE Startowi Lublin.

W Sosnowcu Sopocianie, jako zdobywcy krajowego pucharu, zagrają w pierwszym półfinale. W sobotę o 16:30 zmierzą się z aktualnym mistrzem Polski Legią, natomiast w drugim spotkaniu o 19:15 trzecie w minionych rozgrywkach Dziki Warszawa zagrają z drugim Zastalem Zielona Góra.

Michalak przekonuje, że w tym turnieju nie można wskazać faworyta.

"Superpuchar to dwa mecze na przestrzeni dwóch dni na początku sezonu, kiedy praktycznie nikt o sobie niczego nie wie i żadna drużyna nie jest jeszcze zgrana. Dlatego wszystko może się wydarzyć. My jedziemy do Sosnowca żeby zagrać dwa spotkania i zdobyć to trofeum" – zapewnił.

Blisko 33-letni zawodnik nie ukrywa, że w tym momencie nie jest w stanie wymienić drużyn, które powinny nadawać ton rozgrywkom ekstraklasy, ani tym bardziej głównego kandydata do zdobycia mistrzostwa Polski.

"Ciężko wskazać faworytów, zwłaszcza we wrześniu czy też w październiku. W tym momencie mija się to z celem, bo polską ligę charakteryzuje to, że w lutym czy też marcu wszystko się może wywrócić, także za sprawą finalnych transferów. Drużyny często zmieniają się o 180 stopni w porównaniu do początku sezonu i wyglądają zupełnie inaczej" – skomentował.

Koszykarz sopockiego klubu zauważył, że w polskiej ekstraklasie od wielu lat obowiązuje ten sam schemat - co roku zespoły budowane są praktycznie od zera. Nie ma ciągłości składu, kontynuacji taktyki, bo gros zawodników jest wymienianych.

"Taka jest specyfika naszej ligi. Jeśli tworzymy coś od nowa, to oczywiste jest, że drużyny „rosną” w trakcie rozgrywek. Na początku wyglądają zupełnie inaczej niż na finiszu, czego doskonałym przykładem jest Zastal Zielona Góra, który sięgnął po wicemistrzostwo Polski. A przy kilku jego koszykarzach, kiedy trafili do Polski, można było postawić znak zapytania. Zatem wszystko w naszych rękach" – podkreślił.

Na inaugurację ligi w piątek 2 października Trefl podejmie Dziki, następnie w derbach Trójmiasta zagra w Gdyni z AMW Arką, a w trzeciej kolejce zmierzy się we własnej hali z Kingiem Szczecin.

"Początek sezonu to mecze z potencjalnie topowymi drużynami, jednak dla nas w tym sezonie nie będzie słabych ekip. Polska liga od wielu lat jest niezwykle wyrównana, bez względu, gdzie jedziesz, nie możesz spodziewać się, że czeka cię łatwe spotkanie. Widać to także w tabeli, w której różnice pomiędzy drugim-trzecim a 12. zespołem były bardzo małe. Dla nas każdy mecz będzie oddzielną historią i walką o zwycięstwo" – ocenił.

Rzucający obrońca, który w poprzednim sezonie ze średnią 13,48 zdobytych punktów na spotkanie był najskuteczniejszych polskim koszykarzem, ma być jednym z liderów Trefla. Przekonuje, że zespół prezentuje szybki i dynamiczny basket, a podstawą ma być agresywna obrona.

"Nasz styl opiera się na dużej intensywności. Celem jest wygrywanie, a biorąc pod uwagę różne wątpliwości związane z naszym potencjałem, wszystko okaże się na boisku. Nie jest sztuką opowiadać i zapowiadać czego to nie zrobimy, trzeba to będzie zaprezentować na parkiecie. My też powinniśmy „rosnąć”, mamy relatywnie młodych zawodników, dlatego spodziewam się, że będziemy czynić stały postęp" – stwierdził.

Michalak, który dwa ostatnie sezony spędził w Anwilu Włocławek, wrócił do sopockiego klubu po 11 latach – występował w nim w latach 2012-2015. Podpisał kontrakt do 2029 roku z opcją wcześniejszego rozwiązania.

"Czuję się tu super i jestem szczęśliwy. Szukałem czegoś innego, znowu miałem możliwość wyjechania zagranicę, ale bardzo się ucieszyłem, że pojawiła się opcja powrotu do Sopotu. Z trenerem Krzysztofem Roszykiem rozmawiałem na początku wakacji, ale była to rozmowa luźna, bez zobowiązań. W momencie, kiedy pojawiła się poważna propozycja, z dyrektorem sportowym Tomaszem Kwiatkowskim doszliśmy do porozumienia w dwa dni" – podsumował.

Wybierz Flashscore w GoogleCzytaj nasze artykuły częściej
DodajDodaj w Google
Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen