Spotkanie rozpoczęło się z prawdziwym impetem, bo już w drugiej minucie Bruno Fernandes dośrodkował z rzutu rożnego na głowę Harry'ego Maguriea'a, a Anglik pewnym strzałem głową pokonał defensywę Milanu, która ani trochę sobie nie poradziła z upilnowaniem go w tłoku w szesnastce.
Kibice zgromadzeni na stadionie we Wrocławiu nie mogli narzekać na brak emocji, bo obie strony dość często zapędzały się pod bramkę rywali. Groźne strzały oddawali Ruben Loftus-Cheek czy Fernandes, ale bramkarze obu zespołów stawali na wysokości zadania i na tablicy wyników długo utrzymywało się jednobramkowe prowadzenie umownych gospodarzy.
To zmieniło się w 37. minucie, gdy nie pierwszy raz Czerwone Diabły popełniły błąd w wyprowadzaniu piłki, a w kuriozalny sposób zderzyli się ze sobą Andrey Santos i Maguire. W efekcie tego błędu Goncalo Ramos przedostał się w pole karne Anglików i będą w komfortowej sytuacji bramkowej podał piłkę do Samuela Chukwueze, który był na jeszcze lepszej pozycji i wyrównał wynik, strzelając na pustą bramkę.
Nie był to jednak koniec emocji w pierwszej połowie, bo kilka minut później zdaniem sędziego Szymona Marciniaka Koni De Winter popełnił faul w swojej szesnastce, a do piłki ustawionej na punkcie karnym podszedł Fernandes. Portugalczyk jednak ponownie w tym sezonie został dobrze rozczytany przez bramkarza przy strzale z jedenastki i Lorenzo Torriani obronił jego uderzenie, a oba zespoły schodziły na przerwę przy wyniku 1:1.
Jeszcze większe emocje czekały nas jednak w drugiej części gry. Zaczęło się od inicjatywy Czerwonych Diabłów, które drugi raz wyszły dziś na prowadzenie po bramce Patrika Dorgu, ale później na boisku we Wrocławiu dominowali już Włosi.
Tuż przed upływem godziny gry na listę strzelców wpisał się Alphadjo Cisse, który zamykał dogranie od Chukwueze i z najbliższej odległości pokonał Senne Lammensa. Bardzo podobną akcję Milan skonstruował także 10 minut później, gdy ponownie dogrywał Chukwueze, a z podobnej odległości piłkę do siatki wpakował Ramos.
Michael Carrick dokonał wielu zmian i znacznie odmienił skład Manchesteru United, ale mimo to musiał uznać zwycięstwo swojego poprzednika w roli szkoleniowca Czerwonych Diabłów, bo przecież Milan jest obecnie prowadzony przez Rubena Amorima. Zespół Portugalczyka ustalił wynik w 72. minucie za sprawą Loftusa-Cheeka, który mknął z piłką na bramkę Anglików przez kilkadziesiąt metrów i po takim rajdzie pokonał Belga.
