Anton Walkes zginął w wyniku wypadku na łodzi w południowej Florydzie, taką informację w komunikacie podała oficjalna strona MLS. Cała Ameryka opłakuje śmierć Anglika, który od stycznia 2020 roku grał w USA. Najpierw w Atlancie, a rok temu przeszedł do Charlotte FC.
"Nie ma słów, aby opisać smutek wszystkich w Major League Soccer dzisiaj po dowiedzeniu się o tragicznym odejściu Antona Walkesa z Charlotte FC. Anton był utalentowanym i oddanym zawodnikiem, który był kochany przez swoich kolegów z drużyny i fanów. Składamy najgłębsze kondolencje jego partnerce, rodzinie, przyjaciołom i całej rodzinie Charlotte FC. MLS koordynuje działania z Charlotte FC, aby zapewnić zawodnikom i członkom rodziny zasoby i wsparcie, którego mogą potrzebować w tym tragicznym czasie" – możemy przeczytać w komunikacie MLS.
"Wszyscy w Tepper Sports & Entertainment są zdruzgotani tragiczną śmiercią Antona Walkesa. Był wspaniałym synem, ojcem, partnerem i kolegą z drużyny, którego radosne podejście do życia dotykało wszystkich, których spotkał" – powiedział właściciel David Tepper.
"Jesteśmy załamani utratą Antona Walkesa, naprawdę niesamowitego ojca, kochającej osoby i wybitnego człowieka" – powiedział dyrektor sportowy Zoran Krneta.
Anton Walkes był wychowankiem Tottenhamu, następnie grał w Portsmouth, a w MLS rozegrał łącznie 93 mecze. 79 w barwach Atlanty i 24 dla Charlotte. Strzelił w tym czasie 4 gole i zaliczył asystę.
Anglik miał okazję grać z trzema Polakami. W kilku meczach tworzył parę stoperów z Janem Sobocińskim, a w ofensywie grali Kamil Jóźwiak i Karol Świderski.
MLS jest pogrążone w żałobie, a zawodnika żegnają kluby i zawodnicy występujący w najwyższej klasie rozgrywkowej.
