To okazja transferowa i ruch bardziej z myślą o przyszłości niż o teraźniejszości, wynikający z obaw, że w przyszłym sezonie nie uda się zarejestrować nowych zawodników po ponownym, jak przewiduje sama katalońska drużyna, przekroczeniu limitu płac narzuconego przez LaLigę. To właśnie te dwa powody sprawiły, że Barcelona przyspieszyła transfer Livakovicia, planowany pierwotnie na przyszłe lato, właśnie wtedy, gdy Szczęsny zakończy swój kontrakt i ponownie zdecyduje się na zakończenie kariery.
Livaković ma być zmiennikiem Joana Garcíi, który ma być podstawowym bramkarzem przez najbliższą dekadę.
Barcelona zapłaci Turkom dwa miliony euro plus kolejne dwa miliony w możliwych bonusach, a Livaković, który kończył poprzedni sezon na wypożyczeniu w Dinamie Zagrzeb, może już oficjalnie uważać się za bramkarza Barcelony.
